20.03

Rok temu myślałam, że zdjęłam największy ciężar z siebie jaki miałam w życiu – rok temu miałam ostatni wlew chemii. Myślałam, że po tym już wszystko będzie ładnie pięknie i wróci do normy. Nie będę już ukrywać – bardzo się myliłam. Faktycznie, na początku było lepiej, trochę podtrzymywała mnie radość, że nie muszę co 2 tygodnie jeździć do okropnego Centrum Onkologii, żeby wlewali we mnie coś co z jednej strony ma mi pomóc, a z drugiej strony sprawia, że czuję się jak staruszka, która nie może się ruszyć. Chemia zniknęła, po radioterapii nagle pojawiła się pustka – nie było już tej rutyny, która mnie podtrzymywała, nie wiedziałam jak się zabrać za życie, a sytuacje wokół mnie wcale mi tego nie ułatwiały. Powrót na studia z jednej strony był zbawieniem, a z drugiej strony przekleństwem, szczególnie w momentach, kiedy musiałam uczyć się o tym, co chwilę temu przeszłam. Miałam z tym ogromny problem. Mam nadzieję tylko, że jestem jednostką i nie każdy tak przechodzi czas po zakończeniu leczenia. Niewiele osób o tym wiedziało, bo tego po prostu nie było widać. Na szczęście pod koniec zeszłego roku w moim życiu pojawił się ktoś, kto pomógł mi odbić się od dna i do tej pory sprawia, że jestem w siódmym niebie (tak, odrobinkę Was okłamałam w poprzednim poście odnośnie tego, czemu i KOMU poświęcam teraz czas). Każdemu życzę kogoś takiego, przy kim można szczerze z ręką na sercu powiedzieć, że jest się szczęśliwym, przy kim można zapomnieć chociaż na chwilę o wszystkich złych wydarzeniach, jakie były w przeszłości. Mam nadzieję, że o chorobie będę sobie przypominać tylko przed wizytami kontrolnymi u lekarza, które teraz będą coraz rzadziej. Nadal jestem na etapie powiedzmy ochronnym, nadal nabieram sił i z dnia na dzień czuję się coraz lepiej. Nie sądziłam, że ten rok aż tak szybko minie, ale teraz jest dobrze i chciałabym, żeby tak zostało. Nie sądziłam, że ten dzień aż tak na mnie wpłynie, ale dziś jeszcze bardziej przypomina mi się jak dużo szczęścia mam – pokonałam zgreda, czuję się świetnie, mogę studiować wymarzony kierunek, mam wspaniałego chłopaka, wspierającą rodzinę. Każdemu z całego serca życzę takiego uczucia.

3 myśli na temat “20.03”

  1. Jesteś wielka. Tak trzymaj.
    Jak mowisz pokonałaś „zgreda” 😃 i jesteś na właściwym miejscu. Bardzo ci kibicuję od samego początku i wiedziałem, że pokonasz barierę, dla których mogłaby się wydawać nie do przejścia. Jesteś silną kobitką i nie muszę się już o Ciebie martwić. Chwytaj dzień każdego dnia. I niech Bóg Ci błogosławi w Twoim życiu, bo jesteś na właściwej drodze.
    W Chrystusie
    Krzysztof

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s