Diagnoza – co teraz?

Nikt nie jest gotowy na usłyszenie „to nowotwór”. Nikt nie wie, jak się w tej sytuacji zachować, a tym bardziej nikt nie wie jak się zachowa, jak do czegoś takiego dojdzie.
Rocznie w Polsce diagnozuje się ponad 140 tys. nowotworów złośliwych. Mimo to, większość z nas ma przeświadczenie, że to nas nigdy nie będzie to dotyczyło, cóż, taka też jest nasza psychika, która chce nas po prostu ochronić przed często niepotrzebnym przejmowaniem się na zapas. Jednak czasami nowotwór dosięga nas lub bliskich swoimi łapskami. W dzisiejszym poście postaram się Wam opisać pewne ważne według mnie rzeczy, które powiedziałabym samej sobie rok temu, w momencie diagnozy, gdybym mogła cofnąć się w czasie.

Możecie sobie pomyśleć, że łatwo mi to wszystko pisać, kiedy miałam nowotwór, który w 90% jest wyleczalny. Od razu sprostuję. Chłoniak Hodgkina tak samo przewróci życie do góry nogami, jak każdy inny nowotwór. Statystyki 90% wyleczenia nie sprawią, że się wyzdrowieje, czy uchronią od życia z chorobą, czy strachu, który przychodzi razem z diagnozą.

Diagnoza, jak grom z jasnego nieba. Nie wiadomo czy się śmiać z bezsilności, czy płakać. Wbija w fotel, dosłownie. Co się wtedy myśli? Nic. Pustka w głowie. Kompletne zdezorientowanie. Dopiero potem otrzepujesz się i zaczyna przychodzić do głowy mnóstwo myśli. Jest mnóstwo rodzajów nowotworów – te pozornie lepsze, bo z dobrym statystycznie procentem wyleczeń i te gorsze, które mówi się, że są niewyleczalne. Jednak leczenie przy jednym i drugim rodzaju jest tak samo ciężkie, dlatego nie rozgraniczajmy ich już więcej. Misja jest jedna – walczyć tak, aby wyleczyć, niezależnie od tego co mówią statystyki. Cuda się zdarzają i trzeba w to wierzyć. Nie pytaj się dlaczego Ty, bo odpowiedzi nie uzyskasz. Nowotwór nie wybiera, dotyka zarówno dzieci jak i starszych ludzi, kobiety i mężczyzn, zdrowych i chorych, bogatych i biednych.

Traktuj nowotwór i leczenie zadaniowo.
Nie ma czasu na nowotwór, trzeba się zgreda pozbyć i koniec, takie jest Twoje zadanie. Płacz? Nic nie pomoże, ale to zdecydowanie naturalna reakcja, dlatego daj sobie czas, płacz ile wlezie, ale w pewnym momencie trzeba przestać, podnieść głowę do góry i walczyć. Zdarzają się momenty słabości i pozwól sobie na nie, ale nie pozwól, żeby przejęły kontrolę. To Ty jesteś tu szefem, nie nowotwór, przewaga słabszych momentów to właśnie to na co nowotwór czeka, nie daj mu satysfakcji.

Dobre podejście psychiczne to połowa sukcesu. Stres naprawdę może zrobić pod górkę w leczeniu, to nie jest pojęcie wymyślone. Na stres składają się hormony, składa się czasami obniżenie odporności, utrata apetytu – a do tego dopuścić nie chcemy. Dlatego ważne jest, żeby myśleć naprawdę pozytywnie, ale oczywiście nic na siłę, więc jeśli masz problem z tym udaj się do psychoonkologa, to nie boli, a może akurat pomoże.

Nie licz na to, że od razu uda Ci się mieć świetne podejście do sytuacji, jednym to przyjdzie naturalnie od razu, a inni muszą się starać, czasami właśnie z pomocą psychologa. Daj sobie czas.

Niezależnie od tego jakie są rokowania – wykorzystaj ten czas, który masz. Wykorzystaj jak najlepiej – dodaj sobie trochę przyjemności, zrób coś, co zawsze pozostawało w sferze marzeń, kup sobie wymarzoną torebkę, pójdź do ulubionej restauracji, małe kroczki! Jednocześnie staraj się żyć w miarę możliwości tak jak wcześniej (oczywiście ciężko to spełnić leżąc w szpitalu, ale wierzę, że nawet jeśli musisz leżeć w szpitalu, to i tak dasz sobie radę) – jeśli nie ma przeciwwskazań i masz wystarczającą ilość siły, nie rezygnuj z pracy czy szkoły, czasami naprawdę kiedy mamy natłok obowiązków, dużo lepiej funkcjonujemy. Oczywiście jeśli jest Ci zbyt ciężko – odpuść, nic na siłę, a czasami może nam się wydawać, że moglibyśmy przebiec maraton, a okazuje się, że wycieczka do toalety staje się ogromnym wysiłkiem. Słuchaj się swojego organizmu.

Stwórz sobie taką własną grupę wsparcia. Jest mnóstwo osób, które mogą Cię zdołować, czasami nawet nieumyślnie, ale nie przejmuj się nimi, otaczaj się osobami, które podnoszą Cię na duchu, od których bije pozytywna energia, bo wtedy czasami wystarczy spotkać się z takimi osobami i już jest lepiej.

Pamiętaj też, że kiedy chorujesz, rodzina choruje razem z Tobą, dlatego musicie nawzajem się napędzać. Jeśli chory ma dobry humor i dobre podejście – jego rodzina także będzie miała i vice versa. Dlatego cały post jest dedykowany nie tylko do chorych, ale też do ich bliskich.

Zanim pójdziesz na wizytę do lekarza prowadzącego, zrób listę pytań. Lekarz to dla Ciebie najlepsze i najpewniejsze źródło wiedzy. Odpowiedzi zapisz sobie w notesie, trochę tych informacji będzie, więc uwierz mi, że lepiej tak zrobić. Jeśli nie rozumiesz czegoś, o czym mówi Ci lekarz – dopytaj się, nie wstydź się, tu chodzi o Twoje zdrowie. W razie czego zapytaj lekarza o zaufane źródła, z których możesz korzystać – poradniki, czy strony internetowe. Przykładowe pytania jakie możesz zadać lekarzowi:

  • Jaki rodzaj nowotworu mam?
  • Gdzie jest zlokalizowany nowotwór?
  • Czy to nowotwór, który może wiązać się z predyspozycjami genetycznymi? Czy moi członkowie rodziny mogą być narażeni?
  • Gdzie mogę znaleźć informacje o tym nowotworze?
  • Jaki jest stopień zaawansowania nowotworu? Co to oznacza i z czym to się wiąże?
  • Czy nowotwór jest w jednym miejscu, czy może dostał się do węzłów chłonnych lub innych organów?
  • Jakie są szanse na wyzdrowienie?

Pytania na temat leczenia:

  • Jakie jest proponowane leczenie dla mnie?
  • Jakie są inne opcje leczenia?
  • Czy w moim przypadku warto rozważać udział w badaniach klinicznych?
  • Jaki jest cel leczenia? (Wyleczenie/poprawa samopoczucia itp.)
  • Czy muszę zostać w szpitalu na czas leczenia, czy leczenie będzie w trybie ambulatoryjnym (czyli cały czas jesteś w domu, a do szpitala przyjedziesz tylko na kroplówki/naświetlania itp.)?
  • Kiedy najwcześniej mogę zacząć leczenie?
  • Jak długo może trwać leczenie?
  • Jak leczenie wpłynie na moje samopoczucie? (Czy mogę funkcjonować normalnie, pracować, chodzić do szkoły, ćwiczyć, itp.)
  • Czy zaproponowane leczenie może wpłynąć na płodność?
  • Jakie skutki uboczne mogą towarzyszyć mojemu leczeniu?
  • Jak radzić sobie z konkretnymi skutkami ubocznymi?
  • Jak radzić sobie z chorobami, które nie mają związku z nowotworem ale mogą pojawić się w trakcie leczenia: czy udać się do lekarza, czy od razu do szpitala? (Zapalenie płuc, zakażenie układu moczowego, itp.)
  • Czy w moim przypadku lepsze jest podawanie chemioterapii przez wenflony, czy port naczyniowy?
  • Jakie badania dodatkowe będą przeprowadzone w trakcie mojego leczenia?
  • Czy mogę ćwiczyć w trakcie leczenia? Czy ograniczyć się do spacerów?
  • Czy mam zmienić dietę na czas leczenia?

Wsparcie:

  • Czy mogę skorzystać z wsparcia psychologicznego?
  • Czy zostanie zapewniona opieka psychologiczna także moim bliskim?
  • Czy mogę się kontaktować z kimś w razie pytań odnośnie np. skutków ubocznych? Lekarzem lub pielęgniarką?
  • Czy są jakieś możliwości wsparcia finansowego? (fundacje, ubezpieczenia, itp.)
  • Gdzie mogę znaleźć informacje dla dzieci/nastolatków/starszych osób, które ułatwią mi i bliskim zmaganie się z chorobą?
  • Czy na czas leczenia może być mi zapewniony nocleg np. w hotelu?

Czy o czymś zapomniałam? Jakich pytań w tej liście brakuje? 🙂

Lekarz jest po to, aby Ci pomóc, dlatego zadawaj pytania śmiało, tak jak pisałam wcześniej – tu chodzi o Twoje zdrowie.

Nie poddawaj się, pamiętaj, że nowotwór to rozdział, a nie cała historia Twojego życia!

3 myśli na temat “Diagnoza – co teraz?”

  1. Dokładnie wiem o czym myślisz i piszesz.Tak samo jak Ty jestem młoda studentką uniwersytetu medycznego i…. diagnoza niczym grom z jasnego nieba. Miałam jednak niesamowicie dużo szczęścia i spotkałam na swojej drodze wspaniałych ludzi, dzięki czemu przeszłam wszystko w miarę bezproblemowo (jeżeli w ogóle można tak mówić przy nowotworze) i dzięki za Twój post rak vs nowotwór bo ile razy musiałam ludziom tłumaczyć różnice 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Świetny wpis. Naprawdę robisz dużo dobrego dzieląc się swoimi osobistymi doświadczeniami związanymi z chorobą,
    a przede wszystkim dajesz siłę innym i pokazujesz, że to jest do wygrania, tylko trzeba się na tym skoncentrować. Podziwiam i pozdrawiam. ❤

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ja mam nowotworowy niezłośliwe … włókniaki piersi.
    W momencie gdy jeszcze nie było wiadomo jaki to nowotwór, były momenty grozy.
    Całe szczęście teraz tylko obserwacja i już 3′ operacje za mną i dalej się nie złoszczą 🙂
    Cieszę się z Twojego powrotu do zdrowia! I super, ze dajesz innym sile:)!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s