Nie ma piersi = nie ma raka?

Czyli trochę o profilaktyce nowotworów. Zacznijmy od tego: czy w ogóle jest coś takiego? W poście o czynnikach ryzyka nowotworów mogliście przeczytać jakie czynniki występują, jeśli nie czytaliście, zapraszam do lektury najpierw tamtego posta. 😉 Tych czynników jest dosyć sporo i niestety nie na wszystkie mamy wpływ, stąd odpowiedź na powyższe pytanie – nie do końca jest coś takiego jak profilaktyka. Nie jesteśmy w 100% zapobiec powstaniu nowotworu, za to możemy znacznie zmniejszyć czynniki ryzyka – i to właśnie powinniśmy robić. Ponadto możemy też dzięki różnym badaniom profilaktycznym w bardzo wczesnym stadium wykryć nowotwór i dzięki temu duuuużo łatwiej jest go wyleczyć, niż w stadium zaawansowanym, ale o tym za chwilę…

Zanim przejdziemy do tematu… nie dajmy się zwariować, wszystko w granicach rozsądku – piszę to, żebyście zaraz nie popadli w panikę, że coś może Wam być. 🙂

Zacznijmy od takich najprostszych czynników ryzyka. Papierosy – rzuć, od razu, nie stopniowo, stopniowo nie działa, papierosy nie przynoszą zupełnie nic dobrego, uzależniają i tylko wydaje się, że jest po nich lepiej. Alkohol – niby wszystko fajnie, bo jest wesoło po alkoholu, można nawet na siłę podpiąć, że niby w winie resweratrol, będziemy wiecznie młodzi, nawet smaczny, sama lubię wypić sobie winko (w czasie radioterapii oczywiście zakaz, dlaczego, to dowiecie się w poście o skutkach ubocznych radioterapii), ale tu trzeba sobie zrobić rachunek plusów i minusów, zobaczycie, że minusów jest dużo dużo więcej, wątroba (i nie tylko ona) Wam za to podziękuje. Otyłość – sama kocham jedzenie (kto mnie widział, ten wie, że po mnie tego nie widać, no niestety taki już mój metabolizm, bardzo ciężko mi jest przytyć i to mój ogromny kompleks), ale trzeba znać umiar i podstawowe zasady zdrowego żywienia. Ja w trakcie chemii jadłam co popadnie, byle coś jeść, tłumaczyłam Wam to kiedyś w jakimś poście, ale teraz, kiedy mam więcej siły, mogę sama gotować, to zmieniłam nawyki żywieniowe. Odstawiłam napoje typu cola, rzuciłam chipsy i moje ukochane zupki chińskie (czasami na chipsa się złamię, ale potem głęboko żałuję haha), jem więcej warzyw, wędliny dostaję np. od wujka, który hoduje indyki (więc wiem, że jest w nich samo mięsko bez jakiegoś syfu), no i w sumie mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale wniosek jest jeden – czuję się o wiele lepiej niż nawet przed chorobą, mam dużo więcej siły, poprawiła mi się cera. To takie małe rzeczy, które zdrowsze odżywianie mi daje, ale wiem też, że w środku jest wszystko ok. Naprawdę warto jest wdrożyć trochę zdrowszy tryb życia, w tym aktywność fizyczną, zamiast windy lepiej wybrać schody, przejść się do sklepu a nie jechać samochodem, albo po prostu znajdźcie sobie kompana, który zmusi Was do wychodzenia na spacery, czyli po prostu sprawcie sobie psa! Wiem, że bardzo ciężko jest zacząć wprowadzać zmiany w stylu życia, ale uwierzcie mi – jak tylko zaczniecie zauważać efekty, zaczniecie lepiej się czuć – od razu poczujecie satysfakcję i jeszcze bardziej będziecie się starać zdrowiej żyć.

Na pewne rzeczy czasami nie mamy wpływu. Są to np.: zakażenia wirusami (HIV, HPV, HBV, HCV), wiek i geny, ale czy zupełnie nic nie możemy z tym zrobić? Możemy! W przypadku wirusów, musimy po prostu zachować środki bezpieczeństwa – wszystkimi, które powyżej wypisałam, można się zarazić drogą płciową, dlatego należy odpowiednio się zabezpieczać – prezerwatywa! Poza tym wirusem HIV, HBV i HCV można zarazić się przez kontakt z krwią chorego – należy uważać w szpitalach, ale także u kosmetyczki, czy u fryzjera – lepiej wybierać takie salony, w których wiemy, że narzędzia są sterylizowane. Dostępne są też szczepionki – przeciwko HPV oraz HBV, o ich zasadności czy też jej braku nie będę pisać, bo to temat rzeka i zdania są za bardzo podzielone, po prostu informuję, że są dostępne. 🙂

Cytologia – jest to bardzo ważne badanie, które każda kobieta, która zaczęła współżycie powinna robić co 3 lata (czasami powinno się robić co 12 miesięcy, szczególnie jeśli macie jakieś czynniki ryzyka nowotworu dróg rodnych). Badanie polega na tym, że ginekolog pobiera specjalną szczoteczką wymaz z szyjki macicy, następnie ten wymaz jest oglądany pod mikroskopem, w celu sprawdzenia, czy znajdują się tam nieprawidłowe komórki. Dzięki cytologii można wykryć naprawdę bardzo wczesne stadia nowotworów, a im szybciej, tym lepiej, bo wiele nowotworów we wczesnych stadiach da się wyleczyć bez większych komplikacji.

Badanie piersi. Badanie piersi kobitki mogą robić sobie same w domu, wystarczy raz w miesiącu, najlepiej, żeby zawsze to był mniej więcej ten sam dzień cyklu. Często aplikacje na telefon, które służą do zapisywania miesiączki przypominają raz w miesiącu o samobadaniu piersi. Takie aplikacje są darmowe, a mogą być naprawdę pomocne.

badanie-piersi

Pamiętajcie o sprawdzaniu okolicy pachowej! U niektórych kobiet jeszcze tam znajduje się część piersi – tzw. ogon Spence’a, ale także węzły chłonne. Tu też misja dla Panów – dotykajcie piersi swoich partnerek koniecznie! A nuż coś znajdziecie (oby nie), czego nie znalazła partnerka. 😉

USG piersi. Warto jest je robić regularnie, badanie nie jest niebezpieczne, a może naprawdę pomóc. Koniecznie należy wybrać się na USG piesi, jeśli odczuwa się nietypowy ból piersi, jeśli wyczuło się coś w samobadaniu, przy stosowaniu hormonalnej terapii zastępczej oraz wtedy, kiedy w wywiadzie rodzinnym ktoś miał raka piersi. Także ważne są kontrole, jeśli coś zostało wykrytego, ale łagodnego.

Mammografia. Zaleca się ją kobietom powyżej 35 roku życia, ponieważ mają więcej tkanki tłuszczowej. Mammografia polega na prześwietleniu piersi z użyciem promieni rentgenowskich. To badanie może być nieco bolesne, bo pierś jest ściskana – wiele pacjentek narzeka na dosyć duży dyskomfort. W przypadku mammografii zdania są podzielone – z jednej strony potrafi pokazać małe zmiany, oraz kształt guza, ale z drugiej strony w USG potrafimy stwierdzić czy zmiana może być złośliwa. Generalnie dla młodych kobiet lepszą opcją jest USG, ale tak jak mówiłam – na temat mammografii samej w sobie są bardzo różne opinie.

Profilaktyczna mastektomia. Chyba każdy zna Angelinę Jolie. Parę lat temu zdecydowała się na podwójną mastektomię, czyli zabieg amputacji piersi. W wywiadzie rodzinnym występował u niej rak piersi i była ona obciążona genetycznie – prawdopodobieństwo wystąpienia u niej raka piersi było wysokie, stąd decyzja o podwójnej mastektomii. U osób bardzo obciążonych genetycznie ma to faktycznie sens, jednak trzeba to zrobić mądrze. Pewnie nie było o tym na pudelkach i innych kozaczkach, ale Angelina Jolie na pewno usunęła także jajniki. Po pierwsze dlatego, że mutacja, którą mogła być obciążona dotyczy nie tylko ryzyka raka piersi, ale także ryzyka raka jajnika. Po drugie – rak piersi jest nowotworem hormonozależnym, ryzyko jego wystąpienia zwiększa wysoki poziom hormonów płciowych – estrogenów. Są one wytwarzane przez jajniki, dlatego pozostawienie jajników po mastektomii może wiązać się z pojawieniem się innego ogniska nowotworu. Pamiętajcie, że wprofilaktycznej mastektomii usuwamy jedno ognisko możliwego powstania nowotworu, ale np. wadliwy gen nadal jest, dlatego mimo wszystko należy się badać i trzymać rękę na pulsie. Często obciążenie rakiem piersi wiąże się też z obciążeniem rakiem jelita grubego, dlatego ważna jest…

Kolonoskopia. To badanie, dzięki któremu możemy zobaczyć wnętrze jelita grubego za pomocą takiej rurki z kamerką i światełkiem na końcu – endoskopowi. Kolonoskopię warto jest robić raz na 10 lat, oczywiście jeśli są jakieś czynniki ryzyka, takie jak wiek (powyżej 65 r.ż.), w przypadku obciążonego wywiadu rodzinnego należy kolonoskopię robić częściej. Rak jelita grubego to bardzo rozpowszechniony typ nowotworu. Powstaje on z tzw. Polipów, które powstają ze zmutowanych komórek nabłonka jelita grubego, nie wszystkie polipy są groźne, dopiero jak zaczynają rozrastać się w niekontrolowanym tempie, wtedy stanowią zagrożenie. Kolonoskopia pozwala nie tylko na oglądanie jelita od środka, ale też w trakcie badania mogą zostać usunięte polipy – dzięki temu można faktycznie zapobiec rozwinięciu się nowotworu.

Badania dermatologiczne. Dotyczą osób z licznymi znamionami. Czerniak jest to źle rokujący rak skóry i niestety często daje przerzuty. Dlatego tak ważne jest obserwowanie znamion. Czego szukać? Asymetrii – znamię nie jest okrągłe, tylko np uwypukla się z którejś strony. Nieregularnych brzegów – nie jest to gładkie „kółko” tylko brzegi znamiona są poszarpane, lub niewyraźne. Koloru – podejrzane zmiany są czarne, bardzo ciemnobrązowe lub nawet niebieskie. Średnicy – znamiona powyżej 6mm należy bacznie obserwować. Ja mam bardzo dużo znamion i mimo tego, że nie wystawiałam się nigdy na słońce jakoś nadmiernie, to staram się raz na jakiś czas pójść do dermatologa na przegląd znamion, tak w razie czego.

Samobadanie jąder. Rak jądra nie jest bardzo częstym nowotworem, ale jest nowotworem bardzo niebezpiecznym i dotyka często młodych mężczyzn. Samobadanie jąder jest bardzo ważne u mężczyzn poniżej 40 roku życia. Koniecznie badajcie się raz w miesiącu!

samobadanie-jader-grafika-1024x450
źródło: togethermagazyn.pl/wp-content/uploads/2016/06/samobadanie-jader-grafika-1024×450.jpg

Czego w tym badaniu szukać? Powiększenia części lub całości jądra – powiększone jądro jest wyraźnie cięższe i twardsze, nie musi być bolesne! Oczywiście nie każdy guzek musi oznaczać nowotwór, dlatego warto jest zgłosić się do lekarza rodzinnego lub urologa, aby po prostu się upewnić. Wielu pacjentów lekceważy wszelkie objawy, bo po prostu może nie występować bolesność – zgłaszają się oni do lekarza dopiero wtedy, kiedy bardzo zaczyna ich boleć. Panowie, to Wasze zdrowie, badajcie się, nie bójcie się iść do lekarza, nie wstydźcie się pytać!

Badanie PSA. PSA to swoisty antygen sterczowy, który jest wytwarzany przez prostatę. Prostata, drodzy Panowie, znajduje się pod Waszym pęcherzem moczowym, przechodzi przez nią cewka moczowa, czyli taka rurka wyprowadzająca mocz z pęcherza. Badanie PSA robi się z krwi, podwyższony poziom PSA może wskazywać na kilka rzeczy. Może być to stan zapalny, łagodny przerost gruczołu krokowego, lub niestety – nowotwór. Podwyższony poziom PSA może wiązać się z wykonaniem badania USG lub biopsją prostaty, w celu sprawdzenia, czy nie jest to nowotwór. Ważne jest to, że rak prostaty rozwija się baaaaaaardzo długo, dlatego bez paniki. Regularne badanie gruczołu krokowego zaleca się mężczyznom powyżej 50 roku życia. Należy też pamiętać, że z wiekiem może dojść do normalnego przerostu prostaty, w związku z tym może być też podwyższone PSA, bez podłoża nowotworowego, ale lepiej zawsze się upewnić na wizycie u urologa.

Oczywiście nie dajmy się zwariować – nie każda mała zmianka oznacza nowotwór, po to robi się profilaktyczne badania, aby być po prostu spokojniejszym i w razie czego szybko wykryć intruza – szybko wykryty intruz jest zazwyczaj łatwy do pozbycia się, dlatego nie ma aż takich powodów do zmartwień. Nie oznacza to też, że całe życie mamy spędzić u lekarza bo boimy się nowotworu. Tak jak wiele osób mówi – tak samo jak robisz przegląd samochodu, tak samo zrób sobie przegląd samego siebie raz na jakiś czas. Dajcie sobie raz na jakiś czas chwilę, żeby spojrzeć na własne ciało, obejrzeć się, sprawdzić, czy nic się dziwnego nie pojawiło. No i pamiętajcie – lepiej wybrać się do lekarza z pytaniami, niż wpisywać różne rzeczy w google, bo to na pewno Was nie uspokoi.

Celem tego posta nie jest nastraszenie Was, czy jakieś zmotywowanie Was, żebyście po przeczytaniu tego posta złapali na telefon i umówili się na wizyty do każdego lekarza jakiego możecie. Nie w tym sęk, bo nie każdy z Was ma wiele czynników ryzyka (typu genetyka). Ten post ma na celu poinformowanie Was jakie są dostępne badania profilaktyczne, jak można zmniejszyć ryzyko nowotworów i namówienie Was do tego, żebyście o siebie po prostu zadbali, bo nikt inny za Was tego nie zrobi.

Tak według mnie może wyglądać profilaktyka nowotworów. A Wy co byście dodali? Albo zmienili?

9 thoughts on “Nie ma piersi = nie ma raka?”

  1. Rok temu wyczułam małą zmianę, niewielki twardy guzek w prawej piersi, byłam u ginekologa i na usg i pani doktor powiedziała mi, że taka moja uroda. Nie do końca byłam przekonana po tym, moim zdaniem powierzchownym, badaniu, ale nie szukałam dalej. Obiecałam sobie powtórzyć usg u innego lekarza, ale zawsze jest milion innych ważniejszych rzeczy. W końcu guz zaczął rosnąć, bolec i po wizytach i kilku innych lekarzy padła diagnoza: nowotwór. Mam 26 lat, jestem w trakcie chemioterapii, czeka mnie podwójna mastektomia (mam mutacje genu), w przyszłości pewnie i wycięcie jajników. Jest ciężko. Dlatego podpisuje się oburącz. Badać, badać i weryfikować. Lepiej pójść do dwóch różnych lekarzy i szukać odpowiedzi. Teraz moje koleżanki, gdy idą do ginekologa same domahgaja się badań piersi, wiele z nich poszło dodatkowo na usg. Może dzięki mojej historii będą bardziej czujne i do tego zachęcam. Nie wpadać w paranoje, ale trzymać rękę na pulsie. Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Claudio, a propo Angeliny, po jakimś czasie po ujawnieniu ze miała mastektomię, podała ze usunęła również jajniki w związku z czym przechodzi menopauzę i już nigdy nie będzie mogła mieć dzieci, także o tym tez opowiadała, Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Nie każdy rak piersi jest rakiem hormonozależnym, są raki piersi potrójnie ujemne ( te najczęściej występują wraz z mutacją genu BRCA1 lub 2) oraz raki z nadekspresją białka HER2 . Ja niestety jestem nieszczęsliwą posiadaczką raka piersi z obecnością wszystkich wyżej wymienionych receptorów 😦 Mam 32 lata i jestem w połowie chemii … mój rak był niewyczuwalny w badaniu palpacyjnym…nawet na usg ciężko coś było wypatrzeć….dopiero jak pojawił się w węźle zaczęła się moja niechciana przygoda w szpitalu onkologicznym 😦

    Polubienie

    1. Tak, masz rację. Niestety czasami nowotwór potrafi się tak ukryć, że tak jak u Ciebie – dopiero po węźle zauważyłaś. Życzę duuuużo zdrowia i siły!

      Polubienie

  4. Nie dodałaś jednej bardzo, bardzo ważnej rzeczy. USG transwaginalne!
    Można mieć całe życie świetną cytologię, a zachorować na raka jajnika czy trzonu macicy (te nowotwory nie „wychodzą” w cytologii).
    USG transwaginalne powinno się robić minimum 1 raz w roku. Czasami jest pomijane przez ginekologów NFZetowskich, nie każdy spec. od USG też robi je dobrze, więc warto wydać od czasu do czasu to sto-kilkadziesiąt złotych i iść na nie prywatnie, do dobrego specjalisty.
    Moja mama chodziła do gina regularnie (może nie raz do roku, a raz na 2 lata) i przez wiele lat nikt jej nie zlecał/nie robił USG transwaginalnego. W końcu trafiła na jakąś ogarniętą lekarkę, która zrobiła jej to USG. Niestety rak trzonu macicy i to FIGO IIIC.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Moja koleżanka, technik weterynarii z wykształcenia, więc powiedzmy jakoś tam bardziej niż przeciętny człowiek wyedukowana medyczynie twierdzi, że i u prywatnego gina musiała się kiedyś wyklocać o skierowanie na to USG „dowcipne”. I miało to miejsce w Warszawie kilka lat temu.
        Także różnie to bywa.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s