Wyprawka na chemię

Został mi jeden temat, który dotyczy tematyki chemioterapii samej w sobie – radioterapia pokrzyżowała mi plany i przez to troszkę jest bałagan w postach, za co Was najmocniej przepraszam.

Ten post będzie dosyć krótki, ale według mnie bardzo ważny (Wam może się wydawać dosyć błahy, haha), szczególnie dla pacjentów, którzy pierwszy raz idą na chemioterapię, czy to ambulatoryjnie, czy do szpitala na kilka dni. Taki zestaw brałam ze sobą na każdą chemię.

Moją wyprawkę pakowałam zawsze albo w dużą zapinaną torbę (taką jak np. na siłownię się nosi), albo najlepiej – w małą walizkę. Polecam bardziej walizkę, bo czasami już naprawdę nie ma siły nosić torby, a walizka na kółkach pojedzie dosłownie sama. 😉 Dobra, czas na zawartość.

Dokumentacja medyczna
W razie czego lepiej mieć przy sobie, bo nigdy nie wiadomo, czy się przypadkiem nie przyda, a poza tym lepiej mieć pod ręką wszystkie swoje wyniki i miejsce, do którego schowa się np. skierowania na następne badanie. Najwygodniej dokumentację medyczną trzymać w dużym segregatorze A4, wszystko jest przejrzyście i nie schodzi dużo czasu na szukanie potrzebnych dokumentów, a uwierzcie mi, trochę tego się nazbiera. Żeby było Wam wygodniej posegregujcie dokumenty, np. według dat, czy według „tematyki” (skierowania, badania krwi, badania diagnostyczne, wypisy ze szpitali – sama mam zamiar zrobić taki porządeczek niedługo i pewnie pokażę Wam go na Instagramie, dlatego serdecznie Was tam zapraszam, jeśli macie konto, a jeśli nie to piszcie śmiało w komentarzach czy na mailu, chętnie wyślę Wam zdjęcia jak u mnie to wygląda 😉 ).

Butelka z wodą
W szpitalu dostępne są dystrybutory z wodą, aczkolwiek ja zawsze wolałam mieć swoją, żeby nie musieć łazić w tę i z powrotem, kiedy jeszcze nie miałam na to zbyt dużo siły. Po prostu brałam 1,5l wody ze sobą i tyle, w zupełności wystarczało na cały dzień spędzony w Centrum Onkologii. Ważne, żeby to była woda niegazowana. Gazowane napoje niby wstrzymują na chwilę nudności, ale nie są zalecane w czasie chemioterapii.

Koc/duży szal
Niby nic, a uwierzcie mi, że to mega ważne. Raczej nie jest to obligatoryjna rzecz dla osób, które mają 40 minutową chemię, ale powyżej godzinki, kocyk staje się najlepszym przyjacielem. Po pierwsze, kroplówki nie mają temperatury naszego ciała, raczej to lekko ponad 20 stopni Celsjusza, a że kroplówki podaje się dożylnie, to płyn o takiej temperaturze jest rozprowadzany po całym ciele, czasami pewnie nawet dotykaliście skóry w okolicy wkłucia – jest po prostu zimna, po dłuższym czasie podawania takiej kroplówki może się zrobić najzwyczajniej w świecie zimno, dlatego przykrywamy się kocykiem i jest lepiej. 😉 Po drugie, bardzo często w czasie kroplówki pacjenci zasypiają, a w czasie snu temperatura naszego ciała także spada, nieraz się budziłam po 2 godzinach drzemki na chemii trzęsąc się z zimna. Po trzecie – no przytulniej jest trochę! 😉
Jeszcze w bonusie przy tym warto jest ubrać się wygodnie – w dresik, założyć ciepłe skarpetki i przede wszystkim! dosyć luźne koszulki – łatwiej jest podwinąć dzianinowy rękaw niż od koszuli garniturowej, żeby było miejsce do wkłucia, a w przypadku portu – koszulki z dosyć dużym dekoltem, albo rozciągliwe, żeby łatwo było się pielęgniarkom wkłuć jak i wyciągnąć igłę.

Poduszka
To też nieobligatoryjne, ale jeśli macie miejsce w walizce, wrzućcie sobie małą poduszkę, albo pluszaka, który Wam zrobi za poduszkę, kiedy będzie taka potrzeba. Zawsze to jakoś wygodniej i cieplej.

Wafle ryżowe
Zanim zaczną się komentarze, że tam są wióry i w ogóle to syf, to przeczytajcie ten podpunkt do końca. W czasie chemii często towarzyszą nam nudności, czy to związane z lekami samymi w sobie, czy to po prostu z podejściem psychicznym. Mi zdarzyło się w ciągu 3 godzin czasami wymiotować nawet ponad 10-15 razy (spokojnie, to przez moją durną psychikę, haha, wy tak nie musicie mieć), uwierzcie mi, że po 4 rzygnięciu nie miałam już czym wymiotować. Z pomocą przyszły mi wafle ryżowe. Poza tym, że kiedy jadłam, nie było mi niedobrze, to jak już w pewnym momencie musiałam wymiotować, to przynajmniej miałam czym – po to właśnie były mi wafle ryżowe, żeby mieć czym wymiotować.

Kanapki/coś do jedzenia
Chodzi tu o coś treściwego do jedzonka. Nie wszyscy są w stanie jeść w czasie chemii, ale ja raczej za każdym razem zjadałam np. kanapkę. Po długim czasie w kolejkach i jeszcze w czasie chemii naprawdę idzie zgłodnieć. Więc zazwyczaj na początku chemii, póki jeszcze nudności nie rozkręciły mi się na maxa zjadałam kanapkę. 😉

Guma do żucia/Miętówki
Nie, to nie po to, że w razie gdybyście spotkali swojego wybranka/wybrankę, to żeby Wam pachniało fiołkami z buzi. Po prostu gumy do żucia i miętówki typu hallsy zmniejszają nudności, przynajmniej na mnie to działało.

Zatyczki do uszu/słuchawki
Nikt nie krzyczy ani nie jest głośno na oddziale, ale jest pewien okropny dźwięk, który do tej pory jak sobie przypomnę, to wywołuje u mnie nudności – dźwięk chodzącej pompy. Niektóre kroplówki są podłączone do pompy, bo część leków po prostu musi być podawana np. wolniej, ale z dokładną prędkością. Ten dźwięk na początku jest znośny, możliwe, że nawet go nie zauważycie, ale po jakimś czasie, grrr, jest okropny! Dlatego warto sobie zapakować zatyczki do uszu, albo posłuchać muzyki przez słuchawki, skupić się na czymś innym.

Rozrywka
Często kroplówki trwają dosyć długo – w moim przypadku były to 3 godziny, dlatego jeśli nie chce się spać, warto mieć pod ręką coś, co nam zajmie czas w ciągu chemii. Ja lubiłam kolorować takie kolorowanki w kalendarzu np., ale można wziąć książkę, obejrzeć film, cokolwiek co sprawi, że szybko zleci czas. Na szczęście czasami pacjenci rozmawiają po prostu ze sobą, także to też pomaga.

Jeśli chodzi o chemioterapię związaną z pobytem w szpitalu, to tak naprawdę do tego wszystkiego trzeba dołożyć rzeczy, które przydadzą się na co dzień.

Pamiętajcie, że po każdym dłuższym pobycie w szpitalu wszystko co ze sobą mieliście, czyli poduszki, ubrania, koce – od razu wrzucajcie do prania, a siebie wpakujcie pod prysznic i dokładnie się umyjcie. W szpitalu jest trochę tych opornych na różne antybiotyki bakterii, które są niesamowicie upierdliwe i ciężko jest je wytępić, a taka poduszka to może się stać fajnym transportem dla takiej bakterii. To niby coś oczywistego, ale lepiej to podkreślić.

Myślę, że to tyle jeśli chodzi o wyprawkę. Dla części z Was mogło to się wydawać zupełnie oczywiste, ale powiem Wam, że na pierwszej chemii miałam ze sobą tylko koc i książkę, dopiero po jakimś czasie zaczęłam powiększać swoją kolekcję, haha.

Dodalibyście jeszcze coś do tej listy wyprawkowej?

Buziaki, Claudia

PS. ale mi wyszedł ten… „krótki” post, hahaha

5 myśli na temat “Wyprawka na chemię”

  1. Pozwolę sobie dodać swoje trzy grosze dla tych, którzy mają chemię w trybie szpitalnym, kilkudniowym, tak jak ja to miałam.
    W CO niezbędne są własne sztućce i kubek (jeść dają, ale sztućców nie podają, kubków też). Ja miałam też zawsze swój papier toaletowy (jak się siusia co 10 min. to się nie chce podcierać szarym papierem…). W okresie zimowym przydaje się też czajnik elektryczny (na oddziale jest jeden w kuchence oddziałowej).
    Ja woziłam też ze sobą dodatkową poduszkę i koc elektryczny 😊

    Polubione przez 1 osoba

  2. Dzięki za post 🙂 sama też dorzucę coś nt. wyprawki na chemię szpitalną, nauczona kilkumiesięcznym doświadczeniem w warszawskim Instytucie Hematologii 🙂 Zawsze zabieram ze sobą:
    – przedłużacz (wszystkie kontakty na oddziale są nad łóżkiem- bardzo niewygodne przy np. podłączaniu ładowarki do telefonu).
    – ikeową lamkę do czytania, którą przyczepiam do łóżka-szpitalne zimne, żarówiaste światła są strasznie nieprzyjemne
    -kocyk, własna poduszka
    -laptop, duże słuchawki, zapas seriali, filmów, książek i magazynów-wszystko,żeby sie wyłączyć i rozproszyć
    -dobre stopery, wygodna opaska na oczy-często bez nich nie ma szansy nawet na godzinę snu
    -naczynia i sztućce, zapas herbaty, mięty, przyprawy
    -oprócz wafli ryżowych/kukurydzianych fajnie sprawdzają się zwykłe sucharki
    -zapas kosmetyków, w tym dobre nawilżacze, lanolina, masc z witaminą a
    -ręczniki,koniecznie gumowe klapki pod prysznic,spraye i mydełka antybakteryjne, własny papier toaletowy, ręcznik papierowy

    Polubione przez 1 osoba

      1. Teoretycznie ok. 5 czerwca,ale może się parę dni opóźnić, w zależności od wyników badań 🙂 Dasz radę! U Ciebie Hodgkin, czy inny typ chłoniaka?

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s