Symulacja radioterapii

W poprzednim poście mogliście przeczytać, że muszę jednak mieć radioterapię. Zanim rozpocznie się to leczenie trzeba mieć symulację – właśnie po to wczoraj byłam w Centrum Onkologii. Dowiedziałam się, że moja radioterapia będzie trwała około 4 tygodni i pierwsze naświetlanie mam 16.05. Chemioterapię zostawiam za sobą i teraz na blogu zaczynam cykl wpisów na temat radioterapii – o co w tym chodzi, skutków ubocznych itp.. Troszkę zbierałam informacji od Was też na ten temat już od dawna, bo pisaliście mi, że chcielibyście o tym przeczytać, przejdę to teraz na własnej skórze, więc jeszcze lepiej postaram się to wszystko Wam opisać.

Na Facebook’u i Instagramie, ale też jak widzicie tu – dodałam zdjęcie żółwi. Nie bez przyczyny. W zakładzie radioterapii Centrum Onkologii w Warszawie pływają sobie żółwie. Mają na celu chyba uspokoić pacjentów i trochę dać rozrywki, mimo tego, że nie są żwawe, tylko leniuchują, jak to na żółwie przystało. No ale przejdźmy do konkretów.

 Teraz po kolei… czym tak w skrócie jest radioterapia.

Radioterapia to jedna z metod leczenia nowotworów złośliwych. W radioterapii wykorzystywane jest promieniowanie X, jest to promieniowanie jonizujące. Oznacza to, że w naświetlonej tkance powstają jony (czyli tak na chłopski rozum pierwiastek bez elektronu, elektron to taka składowa pierwiastka). Ten elektron z pierwiastka musi się gdzieś podziać, no i tu się dzieje cała magia. Takie wolne elektrony tworzą wolne rodniki, czyli bardzo niestabilne cząsteczki, które są baaaardzo aktywne chemicznie. Pewnie słyszeliście już kiedyś o wolnych rodnikach – że są one szkodliwe, bo psują DNA w komórkach. No i właśnie o to chodzi. Wolne rodniki docierają do DNA komórek nowotworowych i po prostu niszczą je, w związku z czym, cała komórka jest już do niczego i po prostu ulega zniszczeniu. To promieniowanie uszkadza szybciej komórki nowotworowe niż te zdrowe, dlatego to zjawisko wykorzystano właśnie w celu leczenia nowotworów.

Pojedyncze naświetlanie trwa kilka, kilkanaście minut, ale takie naświetlania należy powtarzać. Zależnie od nowotworu, od miejsca naświetlania i wielu innych czynników ustala się dawkę promieniowania, która jest wyrażana w Grejach (Gy). W przypadku mojego nowotworu dawka całkowita w trakcie całej radioterapii to około 30Gy. Nie można podać takiej dawki w ciągu jednego naświetlenia. Jednorazowe naświetlenie to dawka od 1,8 – 2,5 Gy (to też zależne jest między innymi od obszaru naświetlania itp.), dlatego łatwo policzyć ile będzie się miało dni naświetlania. Dawkę całkowitą należy podzielić przez dawkę frakcyjną (jednorazową). U mnie wychodzi 17 dni (zakładając najniższą dawkę), ale należy pamiętać, że naświetlania robi się 5 dni w tygodniu bez weekendów.

O skuteczności, efektach ubocznych i innych ważnych rzeczach będę pisała w kolejnych osobnych postach. Dziś zajmiemy się tym, czym jest symulacja radioterapii.

Symulacja polega na dokładnym wymierzeniu obszaru naświetlania – napromienianie musi być za każdym razem w tym samym miejscu, wymierzanie polega po prostu na tym, że kładziemy się na stole, nad którym jest taka jakby duża okrągła lampa, która ma jakieś różne cyferki i kreski, potrzebne technikom do wymierzenia wszystkiego. Naświetlanie musi być bardzo dokładne. Między innymi przez to pacjenci są tatuowani. Tak, dobrze przeczytaliście. W czasie mierzenia tego obszaru, technicy rysują krzyżyki markerem na ciele, trzy, cztery, różnie to bywa. Wszystko zależy od obszaru napromieniania między innymi. Potem w środku krzyżyka robi się permanentny tatuaż. Nie jest to bardzo bolesne, ale trochę nieprzyjemne. W teorii podobno można się na to nie zgodzić, ale mnie się o zdanie nikt nie pytał, haha. 😉 Niestety to nie jest tak jak sobie wyobrażacie, że zasiada wytatuowany przypakowany facet w czarnych nitrylowych rękawiczkach ze sprzętem do robienia tatuaży i robi Wam dziarę. Zamiast tego przychodzi przemiła pani pielęgniarka, która robi tatuaż po prostu pojedynczą igłą. Tatuaż to po prostu pojedyncza kropka, z daleka wygląda po prostu jak pieprzyk. Prosiłam o wytatuowanie wielkiego smoka, ale pani pielęgniarka nie była skora do tego niestety, hahaha. Poniżej macie zdjęcia moich trzech tatuaży. Jeden – przy bliźnie po biopsji otwartej, to miejsce naświetlania. Po bokach pod pachami tatuaże służą po to, żeby laser wyznaczył linię, żeby potem łatwiej było zrobić symetrię.

Następnym krokiem w symulacji jest kontrolna tomografia, bez kontrastu. Nie zawsze jest to potrzebne. Zależy to od miejsca naświetlania. Generalnie w tym czasie technicy przesuwają pacjentem po stole tak, żeby było równo, ładnie, pięknie. 😉

W niektórych przypadkach konieczne jest zrobienie maski. Maskę robi się po prostu przykładając do pacjenta taką siatkę na ciepło, dopasowuje się ona do ciała. Co każde naświetlenie nakłada się taką maskę, przyczepia się ją do stołu po to, aby pacjent się nie ruszał. Wiadomo, że każdy zagwarantuje, że się nie będzie ruszać, ale są też mimowolne ruchy ciała, przed nimi właśnie chroni maska. To czy będzie maska czy nie, zależy m.in. od obszaru naświetlania.

na-czym-polega-radioterapia
źródło: https://www.zwrotnikraka.pl/na-czym-polega-radioterapia/

Na tym polega symulacja. Nie trwa to długo. Mi w sumie zeszło 1,5h w szpitalu, więc też schodzi raz, dwa. W tym czasie też lekarz prowadzący powinien Was poinformować kiedy dokładnie macie pierwsze naświetlanie i powinniście mieć zrobione zdjęcie i wyrobiony identyfikator. Niekiedy trzeba powtórzyć symulację, ale to już zależy od lekarza.

Radioterapia jest bezbolesna, nie leje się krew i przede wszystkim jednorazowe naświetlenie trwa bardzo krótko. O tym jak wygląda sam dzień radioterapii napiszę Wam za 2 tygodnie, bo wtedy radioterapię rozpoczynam.

A jak wyglądała Wasza symulacja radioterapii?

13 myśli na temat “Symulacja radioterapii”

  1. Witaj, ja za 2 tygodnie jadę do Centrum onkologii na konsultacje do radiologa, ma podjąć decyzję czy potrzebna będzie radioterapia ( obecnie jestem w trakcie chemii). Mogę wiedzieć do jakiego radiologa Ty chodzisz?

    Polubienie

  2. Pamietam jako mała dziewczynka jak moja mama pokazywala mi swoja wytatuowana kropke ale wtedy nie wiedzialam co to radioterapia i bylam pewna, ze to dla chirurga do operacji by wiedzial gdzie ciac :p

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ja miałam radioterapii razem z 2kolejnymi chemiami,jestem obecnie po leczeniu i pod obserwacją Bydgoszczy,trzeba dbać o skórę,słuchać lekarzy i pielegniarek,jestem w badaniach klinicznych,życzę zdrowia POZdrawiam

    Polubienie

  4. Napromienianie, nie naświetlanie. Zabłyśniesz, jeśli jako pacjentka będziesz mówić napromienianie ; ) i serdecznie pozdrów żółwie – na zajęciach z radioterapii w Centrum Onkologii stanowiły dla nas, studentów, źródło rozrywki ; ) trzymam mocno za Ciebie kciuki, uściskaj Taco!

    Polubienie

    1. Używam tych terminów w poście zamiennie, większość pacjentów kojarzy radioterapię z naświetlaniem, więc łatwiej na pewno dla niemedyków zrozumieć to, o czym piszę, kiedy używam terminu „naświetlanie”.

      Polubienie

  5. U mnie było 28 dawek po 1,8 Gy, łącznie 50,4 Gy. Skoro masz mniej dawek to może ominą Cię skutki uboczne o których pisałam Ci na IG.
    Ja ze względu na dużą i dość świeżą bliznę byłam okładana bolusem i oklejana plastrami żeby się dobrze trzymało. Pierwsze ułożenia trwały nawet 45 min, ale z czasem Technicy doszli do wprawy i załatwialiśmy to w 7-10 minut :),

    Polubione przez 1 osoba

  6. Hej:) Być może te pytanie już padło, ale czy w twojej rodzinie były przypadki zachorowań na nowotwór?
    Trzymam mocno za Ciebie kciuki i wysyłam mnóstwo pozytywnej energii<3

    Polubienie

    1. Cześć!
      Moja babcia miała raka trzustki i moja kuzynka w podobnym czasie jak ja została zdiagnozowana z chłoniakiem Hodgkina 🙂
      Dziękuję 🙂

      Polubienie

  7. ,,mojego taty kuzyn,z drugiej linii,ma córkę ma ona obecnie,39lat,ja jestem troche starsza,i Moni zachrowała pół roku po mnie,nacten sam nowotwór piersi,ta sama pierś,ta sama ilość węzłów chłonnych,mieszka w Niemczech i miała to samo leczenie co ja,chymn,tylko mi Bydgoszcz cycka oszczedził jej nie,,,,,pozdrawiam

    Polubienie

  8. ,,mojego taty kuzyn,z drugiej linii,ma córkę ma ona obecnie,39lat,ja jestem troche starsza,i Moni zachrowała pół roku po mnie,nacten sam nowotwór piersi,ta sama pierś,ta sama ilość węzłów chłonnych,mieszka w Niemczech i miała to samo leczenie co ja,chymn,tylko mi Bydgoszcz cycka oszczedził jejnie,,,,,pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s