Krótko, zwięźle i na temat

Nadal niestety nie jest jakoś super. Organizm mocno już dostał od chemii i da się to odczuć.

Chemię zniosłam nieźle, chociaż znowu włączyła mi się blokada (o której mówiłam w poście o psychologach) i zmusiłam się do spania, żeby nie wymiotować. Oczywiście po powrocie do domu nie było tak kolorowo – nudności i wymioty towarzyszyły mi dopóki nie zasnęłam. We wtorek nadal miałam mdłości, ale na szczęście były znośne. Pomogły mi też trochę gumy do żucia – poza tym, że pozwoliły mi pozbyć się na chwilę dziwnego posmaku w ustach, to jeszcze zmniejszyły minimalnie mdłości – zawsze to coś.

Standardowo dostałam zastrzyk we wtorek wieczorem z czynnikiem wzrostu granulocytów (więcej o tym zastrzyku znajdziecie w tym poście ) no i tu zaczyna się bailando – wszystkie skutki uboczne przybyły, ale na szczęście to potrwa około 2 dni. Dopada mnie znowu ból jamy ustnej, gardła, nóg no i nie jest za wesoło… Ogólnie beznadziejne samopoczucie fizyczne.

Jak we wtorek wracałam do Iławy to tak sobie myślałam, że straaasznie chciałabym już tak wstać normalnie, jak człowiek o 10, a nie o 14, zrobić sobie fajne śniadanie, pójść na spacer, zrobić obiad i w ogóle zrobić takie normalne codzienne rzeczy. Coraz bliżej jest ta wizja i strasznie mnie to cieszy.

Jak jechałam na chemię w poniedziałek, to oczywiście źle się czułam, już mdłości i w ogóle, ale jak weszłam do gabinetu pani doktor i zaczęłyśmy omawiać co dalej, co po chemii, to aż się uspokoiłam i ucieszyłam niesamowicie, aż tętno miałam 110, haha! 🙂

W zeszły piątek udało się mi i Maciejowi nagrać w końcu dla was Q&A, czyli filmik z odpowiedziami na najczęściej przez Was zadawane pytania – jeśli jeszcze nie widzieliście, to zapraszam do obejrzenia filmiku tu. 🙂

W niedzielę też przyjechała do mnie pani Małgorzata Nowicka-Aftowicz z NOWA TV, która przeprowadziła ze mną krótki reportaż, który mogliście zobaczyć w programie 24h właśnie na tym kanale. Wyszło to dosyć spontanicznie, bo Maciej dostał telefon z tą propozycją w piątek i pani Małgorzata przyjechała już w niedzielę. Tym razem dużo mniej się stresowałam przed kamerą i było super! Reportaż też mi się bardzo podobał i jeśli go nie widzieliście, to możecie go obejrzeć tu. 🙂

Nawet nie wiecie jak mnie cieszy każda miła wiadomość od Was. Wielu z Was pyta się skąd moje pozytywne nastawienie… jak tu nie mieć pozytywnego nastawienia z całą masą pięknych, miłych i co więcej wspierających mnie wiadomości?!

Jeszcze tylko dwa razy…!

5 myśli na temat “Krótko, zwięźle i na temat”

  1. ehh… Skąd ja znam te wszystkie objawy, uczucia i skutki ABVD. Najważniejsze, że jest w Tobie siła i pozytywne myślenie, choć pewnie bywają słabsze momenty, ja tez je miałam. Obecnie jestem po 6 cyklach ABVD, radioterapii i czekam na termin PET. Wiem, że na etapie chemioterapii trudno jest sobie wyobrazić, kiedy i jak szybko dojdziesz do siebie, ale uwierz mi, wystarczy miesiąc, by zapomnieć o wszystkich bolesnych przejściach i cieszyć się życiem jak nigdy dotąd 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Wyobraź sobie, ze te dwa razy to jak dwa parcia przy porodzie. Pomysl, ze dzieki tym dwóm razom zacznie się coś nowego i narodzisz sie nowa Ty! Z czystą kartką zaczniesz nowe życie i kto wie, może już niedługo będziesz mówiła swoim pacjentkom: „jeszcze dwa razy i dziecię bedzie z nami” 🙂 badz dzielna, to wszystko po to, by za chwile bylo lepiej 🙂 buziaki!!

    Polubione przez 1 osoba

  3. Już jesteś na finiszu, najgorsze za Tobą, a to jest najważniejsze 😉 Przeczytałam ostatnio Twojego bloga od początku do końca i podziwiam Twoją siłę i pozytywne nastawienie. Cieszę się, że zdrowiejesz i niedługo wrócisz do normalnego życia, do długich spacerów, do gotowania, wrócisz na uczelnię. Dzięki swoim doświadczeniom, a także osobowości będziesz wspaniałym lekarzem, opanowanym i profesjonalnym w każdym calu. Mocno trzymam kciuki, żebyś niebawem ostatni raz przekroczyła próg szpitala i nigdy nie wróciła tam w tak okropnym celu ❤
    Powiem Ci szczerze, że dzięki Tobie sama zobaczyłam, że z małych problemów robię ogromne, takie których nie da się pokonać. Od września robiłam prawo jazdy i miałam z tym mnóstwo zawirowań, jeden instruktor niczego mnie nie nauczył, drugi był ostatnim chamem, potem musiałam dokupować dodatkowe godziny jazd. Po drugim egzaminie praktycznym, kiedy oblałam jeszcze na placu totalnie się załamałam. Przepłakałam cały dzień i miałam poczucie, że to mnie przerasta. Dwa dni przed kolejnym egzaminem spędziłam kilka godzin na Twoim blogu i youtube, napawając się Twoją pozytywną energią, którą da się wyczuć na kilometr. Wreszcie pomyślałam, że egzamin to nie koniec świata i że wszystko jest w moich rękach. Dzisiaj o 11:55 miałam egzamin, a 40 minut później wysiadłam z samochodem z wynikiem pozytywnym, mimo wrednego egzaminatora i wszystkich innych przeciwności 😀
    Szczerze Ci dziękuję, naprawdę. Wiem, że miałaś w tym duży udział. Nie znikaj proszę ze świata blogowego, nawet po tym jak wyzdrowiejesz. Wspaniale jest czytać co u Ciebie słychać i widzieć jak wszystko zmierza ku dobremu.
    Trzymaj się, trzymam kciuki, wszystko będzie dobrze ❤

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s