Chodzę do psychologa – czyli temat tabu

Chyba każdy kto oglądał jakiś film amerykański kojarzy, jak bohater jest na wizycie u psychologa, albo w panice mówi, że musi „zadzwonić do swojego psychologa”. Tam wydaje się to normalne, a w Polsce? Zazwyczaj jak ktoś w ogóle przyzna się do tego, że korzysta z pomocy psychologa, to już ma łatkę wariata, czubka i Bóg wie czego jeszcze.

Skąd to się bierze? Tego do końca nie wiem, mogę się tylko domyślać.

Niechęć do psychologów powoduje jeszcze coś takiego, że niektórzy choćby się waliło i paliło, mówią, że „w życiu nie pójdę do psychologa” – wszystko przez to przeświadczenie, że jeśli pójdziesz do psychologa, to już jesteś czubkiem…

Ja z pomocy psychologa korzystam od kiedy zaczęłam leczenie.

Początkowo mówiłam, że nie chcę, bo to nic nie da, ale kiedy zaczęłam bardzo źle znosić chemię, zaczęłam doceniać to, że lekarz prowadząca bardzo nalegała, żebym skorzystała z pomocy psychologa. W Centrum Onkologii w Warszawie każdy pacjent oraz jego rodzina mają prawo do opieki psychologa. Mam nadzieję, że w innych ośrodkach jest tak samo.

Pamiętajcie, że jeśli korzystacie z pomocy psychologa np. prywatnie, albo załatwiacie to poza szpitalem, to najlepiej, żeby był to psychoonkolog. Próbowałam też rozmawiać z psychologiem nie ze szpitala i no… nie było źle, ale różnicę między psychologiem a psychoonkologiem widzę ogromną. Począwszy od słownictwa, kończąc na „metodach”.

Każde spotkanie z psychologiem jest inne – dopasowane do pacjenta, więc to, że opisałabym swoje, to niewiele da.

Poza zwykłą rozmową i wysłuchaniem, psycholog dzieli się metodami zmniejszającymi stres, np. trening autogenny. Przy tym za każdym razem zasypiam, haha. 😉 Poza tym mówi się dużo o oddechu. Czasami warto jest wziąć kilka głębokich wdechów i też daje to duży efekt. Oczywiście nie zapomnijcie też o wydechu i o tym, żeby nie przesadzić, żeby nie doszło do hiperwentylacji, bo Wam się w głowie zakręci. 😀

W trakcie chemii miałam bardzo mocne mdłości i miałam dziwną blokadę psychiczną, przez którą nie byłam w stanie wymiotować na sali, na której byli inni pacjenci. Wiem, że na niektórych oddziałach chemioterapii dostępne są parawany, zapytajcie pielęgniarki czy przypadkiem nie mają czegoś takiego, żebyście się zakryli i mieli troszkę więcej „intymności”. Moja „przypadłość” z psychiczną blokadą nie byłaby problemem, gdyby nie fakt, że po wyjściu z sali od razu wymiotowałam. :/

Przed jedną z chemii bardzo źle się czułam, strasznie płakałam i mówiłam rodzicom, że już nie dam rady. Wymiotowałam przed i w trakcie wizyty u lekarza – wszystko przez stres. Przypadek chciał, że akurat kiedy wyszłam przed szpital się uspokoić – pani psycholog szła akurat do pracy i mnie spotkała. Od razu zaczęła działać – uspokoiła mnie i powiedziała, że pójdzie ze mną na chemię i będzie mi towarzyszyć. Na sali siedziała ze mną i rozmawiała. Było mi dużo lepiej – wymiotowałam bardzo dużo, ale nie stanowiło już to dla mnie takiego problemu, nie miałam tej blokady, przez którą czułam się jeszcze gorzej – nie była to też pierwsza rozmowa z panią psycholog, kilka wizyt już było, więc nie jest dla mnie obcą osobą – w innym wypadku pewnie blokada nadal by była.

Ogólnie w trakcie podawania chemii nie może być z wami na sali osoba towarzysząca. Sale nie są do tego przystosowane – pani psycholog mogła ze mną siedzieć, jako pracownik szpitala.

Niestety ze względu na ogromne kolejki do lekarza (czasami nawet trzeba około 3h siedzieć i czekać na przyjęcie), kilka wizyt u pani psycholog już mi przepadło, ale dzięki temu, że miałam długą przerwę między chemiami, to troszkę lepiej znoszę wlewy. Nie jest oczywiście najlepiej – na poprzedniej chemii już przy wjeździe na parking do szpitala zrobiło mi się niedobrze, ale staram się temu jakoś zaradzić. Jak nie z pomocą pani psycholog, to z pomocą kalendarza do kolorowania. Wiem, brzmi błaho, ale to naprawdę działa. Dla osób, które nie wiedzą co to jest – to taka kolorowanka dla dorosłych. Ma za zadanie odstresować, odciągnąć myśli… Ma bardzo dużo elementów do kolorowania i powoduje, że człowiek bardzo się na tym skupia. Do tego stopnia, że (może ktoś pamięta z poprzednich postów) kiedyś przy podawaniu Zofranu czułam nieprzyjemny posmak w buzi i bardzo było mi niedobrze (czasami nawet przy jego podawaniu wymiotowałam), a teraz od razu kalendarz w dłoń i nawet nie wiem kiedy pielęgniarka podaje Zofran, a kiedy jakiś inny lek. Ostatnio moje wlewy wyglądają tak, że od razu jak usiądę na fotel, biorę kalendarz w dłoń i koloruję, a potem zasypiam. Poza kalendarzami są całe książki do kolorowania, nawet np. „Gra o tron”, także opcji jest dużo. 😉

Czy polecam skorzystanie z pomocy psychologa? Teraz śmiało mogę powiedzieć, że tak. Na początku byłam dosyć negatywnie nastawiona do tego, wręcz byłam zła, że moja prowadząca mi wypisała skierowanie do psychologa! Stwierdziłam, że ja przecież mam dobre podejście i nikt nie zrobi nic z moją blokadą w głowie… Po kilku wizytach jestem w stanie stwierdzić, że pomogło mi to. Pani psycholog jest też trochę pośrednikiem między mną a rodzicami – czasami jest w stanie wywnioskować coś z tego, co mówię i przekazuje to np. mamie – najczęściej coś, czego ja nie powiem. Ja raczej jestem osobą, która nałoży na siebie maskę i dopóki nie mam siły ruszyć palcem, to nie pokażę po sobie, że jest coś nie tak – nawet mama nie jest w stanie mnie rozgryźć wtedy, a jakoś jak rozmawiam z panią psycholog, to nie wiem czemu, ale rozwiązuje mi się język i dużo mówię.

Na nowotwór i jego leczenie nikt nie jest gotowy. Każdy ma w głowie takie przeświadczenie, że „nie, przecież mnie to nie dotknie, mnie to nie dotyczy”. Bardzo cenna jest wtedy rozmowa z osobą, która wie coś na ten temat, a przede wszystkim wie jak pomóc. Psychoonkolog ma ogromną styczność z pacjentami onkologicznymi i wie jak mniej więcej postępować. Mówię, że mniej więcej, bo każda osoba jest inna i nie można patrzeć schematem – można jedynie się sugerować, próbować różnych metod. Leczenie onkologiczne jest długie. Warto jest mieć w tym czasie kogoś „z zewnątrz”, do kogo można ponarzekać, wypłakać się i powiedzieć o swoich obawach, mając pewność, że ta osoba to zrozumie i spróbuje jeszcze coś na to zaradzić.

Jedyna rzecz jaka mnie bardzo hamowała przed wizytami u psychologa, to fakt, że jakby… minie godzinka, czy tam jakiś czas przeznaczony na jednego pacjenta i do widzenia. Faktycznie tak jest – psycholog ma przeznaczoną godzinę na pacjenta, ale po pierwsze – nie ma czegoś takiego, że w połowie zdania przerwie i powie „no dobra, arrivederci”. Poza tym, to już mi nawet nie przeszkadza, że tylko godzina jest przeznaczona, a nie „nielimitowany czas” – widzę zaangażowanie psychologa i widać, że to nie jest tylko praca, ale też faktycznie chęć pomocy, a to jest najważniejsze.

Kolejnym plusem współpracy z psychologiem, jest fakt, że np. w przypadku rodziny – to trochę jak łańcuch pokarmowy – każdy potrzebuje kogoś, komu może się zwierzyć. Ja np. potrzebuję rodziców, a rodzice? Oni też nie mogą tłumić tego wszystkiego w sobie, muszą dać upust emocjom, komu? Właśnie psychologowi. Możecie sobie pomyśleć, że od czego jest rodzina, przecież im można. No ale nie do końca. Ktoś kto nie ma styczności z nowotworem, tak jak np. psychoonkolog, nie musi zareagować tak, jak byśmy chcieli. Często ludzie się odsuwają, a nawet jeśli się nie odsuwają, to i tak np. ja jako pacjentka onkologiczna nie chcę dawać innym większych powodów do zmartwień. Wystarczy już, że muszą się pogodzić z diagnozą, a po co dokładać jeszcze jakieś moje doły i załamki. Psychoonkolog sobie z tym poradzi, bo ma wiedzę i doświadczenie.

Pacjentom onkologicznym i ich rodzinom, ale też bliskim bardzo polecam skorzystanie z opieki psychologa. Zawsze możecie zrezygnować, ale spróbować warto.

Osoby, które chodzą do psychologa, niezależnie od problemu z jakim się borykają – nie powinny być jakoś wyśmiewane, czy coś. Uważam, że to świetnie, że ktoś korzysta z takiej pomocy – to znak, że dana osoba coś chce w sobie poprawić, że nie zostawia problemu samego sobie.

 

12 myśli na temat “Chodzę do psychologa – czyli temat tabu”

  1. Świetny post, z reszta jak wszystkie 🙂 myślę, że w Polsce tak boimy się psychologa, bo mylimy go z lekarzem psychiatrą.. Nieraz słyszałam, że jak ktoś ma depresje, anoreksję, to „tylko do psychologa!”, a przecież choroby psychiczne leczy psychiatra. Psycholog to taki trochę przyjaciel 🙂 pozdrawiam Cię i życzę zdrowia! 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Alicja, nie zgodzę się. Chodzę zarówno do psychiatry jak i psychologa, bo od lat leczę się na depresję i psycholog daje mega dużo (zwłaszcza w porównaniu do psychiatry) i nie da się traktować terapeuty, jak przyjaciela mimo, że wielu by chciało.
      Wizyty mogą być świetnym przygotowaniem do przełamania się do pójścia ostatecznie do psychiatry, który co tu dużo mówić – jest od wypisywania recept i skierowań do szpitala.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Mam genialną panią dr psychiatrę, która rozmawia i zna swoich pacjentów i jeśli potrzeba to siedzi nawet i godzinę ale nie wypuści pacjenta w gorszym stanie niż do niej wszedł (inną sprawą są mega kolejki w oczekiwaniu na wizytę, tzn. siedzi się z 3 godz minimum pod drzwiami). Natomiast tak naprawdę to regularne wizyty u psychologa pozwoliły mi oddychać i nie bać się przekroczyć progu mieszkania. Leczę się na nerwicę lękową i depresję od 4 lat. Dzięki rozmowom z psychologami (bo miałam już 3) nauczyłam się porozumiewać z moimi rodzicami a także wyrażać swoje emocje. O jednym trzeba pamiętać – jeśli coś nam nie pasuje w psychologu, do którego chodzimy, lepiej go zmienić. Jeśli nie zaufamy temu człowiekowi, który siedzi na przeciwko nas, to nic nie powiemy i będziemy raczej na „nie” niż na „tak”.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Eh…nie umiem edytować poprzedniego komentarza. Przeszłam już 3 psychologów do tej pory. Żeby ktoś nie pomyślał, że 3 wizyty 😀

        Polubienie

  2. Dobry wpis 🙂
    Ja leczenie sie od ponad roku u psychologa i jednocześnie u psychiatry.
    Jestem żona, matka i na pewno nie wariatka.
    Walczę z nerwica lękowa, która opanowała moja codzienność.
    Ale kiedy komuś o tym mówię a nie mam z tym problemu to czasami zdarza się właśnie taka dziwna konsternacja.
    Psychiatra ? Serio ? Masz nie równo pod sufitem ?

    To strasznie bolesne, ale niestety niedługo każdy będzie posiadał swojego terapeute. Ameryka przyjdzie i do nas.

    Polubione przez 3 ludzi

  3. musze Cie uspokoić ja lecze sie w Klinice Onkologii w Gliwicach i też mamy tam dostęp do psychoonkologa. Jestem po lekturze wszystkich Twoich postów.. płakałam i uśmiechałam sie jednocześnie :)) Jestesmy do siebie podobne!
    jak zbiorę się na odwagę to napisze do Ciebie dłuższą wiadomość :)) jesli pozwolisz 🙂

    Pozdrawiam i życzę cierpliwości bo to ona jest nam najbardziej potrzebna :))

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Claudia szczerze mówiąc też miałem do tego momentu inne spojrzenie na pracę psychologa, dzięki za pomocny post napewno dla wszystkich, pozdrawiam i trzymam kciuki ☺

    Polubione przez 1 osoba

  5. Niestety coś o tym wiem, sama przez już niespełna rok korzystam z pomocy psychologa (ale to inny wymiar problemu, ponieważ zmagam się z zaburzeniami odżywiania, które wiele razy doprowadziły mnie do konieczności hospitalizacji). Ludzie boją się tego, co nieznane, a przecież najłatwiej jest komuś przyczepić łatkę świra, psychola, wariata. To jest okropne, paskudne przeświadczenie, w dodatku bardzo krzywdzące. Co więcej, według mnie żyjemy w takich czasach, gdzie zdecydowana większość zmaga się z problemami natury psychicznej i każdemu z nas przydałaby się współpraca z psychologiem, nawet krótkoterminowa. Wiele razy spotkałam się ze stwierdzeniem, że nowotwór i depresja jest największą zarazą XXI wieku – i chyba sporo w tym prawdy … Pozdrawiam. ❤

    Polubione przez 1 osoba

  6. Jak miło czytać ten post i komentarze, że ludzie jednak znajdują sens w spotkaniach z psychologiem. Jestem na 3 roku psychologii i widze zmieniajace sie przekonanie o psychologach. Juz powoli przestaje to byc temat wstydliwy. Dziekuje za ten post, mam nadzieje ze idac twoimi sladami inni ludzi takze przestana sie wstydzic i nie beda dusili problemow w sobie 😉
    Pozdrawiam 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s