Wyniki krwi = czarna magia?

Zanim przejdę do tematu posta, chciałabym bardzo podziękować za niesamowicie ogromne zainteresowanie blogiem, fanpage i Instagramem – wszystko dzięki temu, że @mamaginekolog (pamiętacie akcję z książką niespodzianką? to Ona jest jej autorką 😉 ) wspomniała o mnie w swoim poście. Strasznie mnie to cieszy, że coraz więcej osób dociera na tę stronę i śledzi moją drogę przez chorobę. Bardzo chciałam dotrzeć do jak największej ilości czytelników z kilku względów:

Bardzo chciałabym pomóc osobom, które przechodzą przez to, co ja – pacjenci nie zawsze są doinformowani, wiele rzeczy staram się przekazywać ludziom nawet z kimś rozmawiam, kiedy siedzę w tych przeklętych kolejkach w szpitalu, ale to są jednostki, a tu są was tysiące…! TYSIĄCE (wybaczcie, nadal nie mogę wyjść z szoku ilu nowych obserwatorów przybyło). Dzięki Bogu, nie każdy z Was jest chory, ale często się zdarza, że „koleżanka babci cioci kuzyna” jest chora i może akurat coś pomożecie, bo przeczytacie coś przydatnego akurat na tym blogu.

Celem tego bloga było też uświadomienie ludzi, którzy nie mają styczności z chorobą, a tylko słyszeli, że ktoś w mieście, czy sąsiedztwie choruje. Czasami są głupie pomówienia typu: „no, taka chora a jakoś nie widać, żeby czołgała się z bólu po ziemi”, a ten blog jest też po to, żeby uświadomić Was jak to wygląda, żebyście wiedzieli, że nie zawsze czołga się człowiek z bólu po ziemi, żebyście mieli rzetelną informację, a nie wyssaną z palca plotkę, która już ma i tak milion wersji.

Najważniejszy jest dla mnie ten pierwszy cel, o którym napisałam, ale równie ważnym celem jest pokazanie, albo może PRZYPOMNIENIE wszystkim, że nie warto się smucić z niektórych powodów, bo jest tyle rzeczy, które nas otaczają, które tak bardzo cieszą, a zapominamy o nich w codziennym życiu, bo pochłonęły nas obowiązki, praca… Mi się te rzeczy przypomniały dzięki chorobie, a że nikomu z Was tego nie życzę, to mam nadzieję, że o tych rzeczach przypomnę Wam ja. 😉


Dobra lecimy z tematem posta!

Dla kogoś, kto nie „siedzi” w medycznym świecie wyniki krwi, które otrzymujemy to czarna magia – jakieś skróty, dziwne liczby, jakieś strzałeczki… Wcale się nie dziwię, ja nadal się w tym gubię, a miałam już trochę o tym na zajęciach z fizjologii (w teorii). W internecie można znaleźć dosyć dużo na temat poprawy wyników krwi w czasie chemii, ale niektórych informacji jak zwykle nie ma, dlatego przybywam z pomocą! A przynajmniej taką mam nadzieję, haha. 😉

Przypomnę jeszcze tylko, że piszę głównie o rzeczach związanych z nowotworem i leczeniem onkologicznym, dlatego nie będzie tu opisane wszystko, ale oczywiście przemyciłam też dużo przydatnych rzeczy dla osób, które są zdrowe, więc zachęcam do przeczytania. 😉

Zacznijmy od morfologii z rozmazem – czyli klasyczne badanie, nie trzeba być na czczo nawet. Krew do tego badania może być pobrana z palca, ale też z żyły – parametry troszeczkę mogą się od siebie różnić w tych dwóch miejscach, dlatego w przypadku pacjentów onkologicznych raz zlecana jest morfologia z palca (krew włośniczkowa), a raz z żyły. Normy są zawsze podane na wynikach krwi, więc nie będę ich podawała. 🙂 Ponieważ większość parametrów z morfologii jest obniżonych w trakcie leczenia onkologicznego, to głównie o nich będę pisać.

Krwinki białe (leukocyty)

Białych krwinek jest kilka rodzajów: Limfocyty, monocyty i granulocyty. Żeby było weselej, to poszczególne rodzaje, dzielą się na jeszcze kilka rodzajów, ale najważniejszy w morfologii jest podział granulocytów. Dzielą się one na: neutrocyty (neutrofile), eozynocyty (eozynofile) i bazocyty (bazofile). Białe krwinki są ogólnie odpowiedzialne za odporność.

  • Obniżona liczba białych krwinek – leukopenia – występuje często w przypadku chemioterapii – mamy wtedy obniżoną odporność i leukopenia jest tego dowodem. Jesteśmy wtedy podatni na infekcje, bo nie ma kto walczyć z intruzami! W czasie leukopenii możemy bardzo późno zauważyć objawy jakiejś infekcji, dlatego tak ważne jest utrzymanie liczby białych krwinek na właściwym poziomie. Ta część białych krwinek, którego spadku boją się lekarze najbardziej, to neutrocyty.
  • Obniżona liczba neutrocytów – neutropenia – neutrocyty to komórki, które bardzo szybko reagują na jakichś nieproszonych gości w naszym organizmie. Kiedy liczba neutrocytów spada poniżej 1,5 G/l, mówimy o neutropenii. Wtedy nie można podać chemioterapii. W tym stanie istnieje zbyt duże ryzyko zakażenia. W takim przypadku podaje się choremu czynniki wzrostu granulocytów. Są to leki w zastrzykach (gotowe tzw. ampułkozastrzyki), podaje się je podskórnie, czyli najczęściej w brzuch. Ja wiem o dwóch lekach, które przepisują lekarze i oba przetestowałam na własnej skórze:
    – Neulasta (pegfilgrastim) – jeden zastrzyk w brzuch, dzień po chemii. Skutki uboczne są takie, że człowiek czuje się jak w trakcie grypy, tylko tak z 2x mocniej – bóle mięśni, kości, ogólne osłabienie. U mnie takie objawy trwały jeden lub dwa dni. Wiem, że u niektórych może być tak, że nie można się ruszyć z łóżka, ale podobno to się rzadko zdarza. Na wszelkie bóle mięśniowe itp. biorę paracetamol, jeśli to nie pomaga, to używam maści Diclac (przeciwbólowa), chyba ona przynosi mi największą ulgę. Neulasta niestety jest bardzo droga – tylko częściowo jest refundowana i kosztuje obecnie około 600zł – kiedy zaczynałam chemię, kosztowała 300zł, więc nie wiem co się dzieje, ale dzieje się źle! 😀 Działanie neulasty jest dosyć długie – trochę trwa, zanim wzrosną nam białe krwinki po jej zażyciu. Jej duuużo tańszym odpowiednikiem jest zarzio.-Zarzio (filgrastim) – 5 zastrzyków. Skutki uboczne są takie same jak po Neulaście, aczkolwiek u mnie – dużo łagodniejsze. Bóle mięśniowe nadal mam duże, ale przynajmniej ograniczają się do nóg i pleców, a przy Neulaście bolało mnie całe ciało, każdy najmniejszy mięsień. Ze skutkami ubocznymi radzę sobie tak samo jak w przypadku Neulasty. Po tym leku bardzo szybko widać efekty – już po trzech dniach stosowania może ogromnie wzrosnąć liczba białych krwinek – czasami do tego stopnia, że należy zaprzestać przyjmowania kolejnych dawek. Mi po 3 dniach stosowania liczba ogólnie białych krwinek wzrosła z 2 tys do 40 tys – duuużo ponad normę (norma to 4-10tys). Po konsultacji z lekarzem odstawiłam więc ostatnie dwie dawki, ponieważ jeśli nie będzie tendencji spadkowej w białych krwinkach, także może być wstrzymane podawanie chemii. U mnie neutropenia objawiała się ogólnym osłabieniem i zmęczniem.
  • Podwyższona liczba białych krwinek – leukocytoza – zazwyczaj w trakcie infekcji mamy podwyższone białe krwinki. Zależnie od infekcji inne parametry mogą być podwyższone, np:
    -eozynocyty – podwyższone mogą świadczyć o alergii lub jakimś nieproszonym gościu typu pasożyt.
    -monocyty – podwyższone mogą świadczyć o infekcji bakteryjnej, wirusowej itp..

Krwinki czerwone (erytrocyty)

Tu mamy kilka ważnych parametrów (wg mnie) – hemoglobinę, hematokryt (jest on powiązany z liczbą krwinek) i MCV. Kiedy lecą w dół wyniki tych parametrów i liczba krwinek, możemy odczuwać takie objawy:
-zmęczenie,
-osłabienie,
-duszności,
-zwiększone tętno,
-bóle i zawroty głowy.
Te wszystkie objawy wynikają z funkcji krwinek czerwonych – przenoszą one tlen do komórek i zabierają z nich dwutlenek węgla. Kiedy jest ich za mało, albo jest za mało głównego przenośnika tlenu zawartego w erytrocytach (hemoglobiny), nasz organizm próbuje to nadrobić i stąd np. serce pracuje szybciej (podwyższone tętno).

  • Hemoglobina – nałatwiej podniesiemy hemoglobinę dietą – czerwone mięsko, wątróbka, szpinak itp. Jednak obniżenie hemoglobiny może mieć różne przyczyny, tu przychodzi z pomocą parametr MCV.
  • MCV – średnia objętość erytrocytów; jest ten parametr pomocny, ponieważ kiedy MCV jest zbyt wysokie, czyli krwinki są zbyt „pękate”, to znaczy, że pacjent prawdopodobnie ma niedobór witaminy B12 lub kwasu foliowego, natomiast zbyt niskie MCV, może świadczyć o niedoborze żelaza. Oczywiście o suplementacji danego związku musi zdecydować lekarz, nigdy nie działajcie na własną rękę, lepiej zawsze się upewnić, mimo tego, że pewne preparaty są dostępne bez recepty!

Ogólnie żeby pomóc sobie w poprawie parametrów związanych z erytrocytami, powinniśmy wdrożyć do diety duuużo białka, zielone warzywa (koniecznie surowe! Pamiętam jak o to uczulała nas pani profesor na zajęciach z fizjologii), wątróbkę. Jeśli chodzi o słynnego buraka – zawarte w nim żelazo jest niestety mało przyswajalne przez nasz organizm. Oczywiście poza żelazem mamy w buraku masę innych rzeczy – witaminę C, kwas foliowy, sód, potas itp.

Poniżej wstawiam wam tabelę, pochodzącą z artykułu o krwi ze strony zwrotnikraka.pl.
dieta-na-poprawe-wynikow-krwi

Płytki krwi (trombocyty)

Płytki krwi są odpowiedzialne za krzepnięcie krwi, czyli kiedy zrobimy sobie kuku, to one szybciutko powstrzymują krwawienie (no czasami nie tak szybciutko jak jest większe kuku).

  • Małopłytkowość – mówimy o tym wtedy, kiedy liczba płytek jest zbyt niska. Objawia się głównie zwiększoną skłonnością do krwawień (np. z nosa, dziąseł), pojawianie się siniaków, wybroczynami (takie kropki czerwone na skórze). W tej sytuacji nie powinno się brać leków typu ibuprom, aspiryna, naproxen, ponieważ one mogą dołożyć do pieca i jeszcze bardziej obniżyć liczbę płytek. Należy też ograniczyć jakieś sporty czy czynności, w trakcie których możecie się nabawić siniaka lub rany. Poza tym oczywiście lekarz może przepisać leki, albo jeśli to bardzo ciężka małopłytkowość – zlecić przetoczenie płytek. Nie miałam nigdy małopłytkowości, dlatego niestety tylko takie informacje mogę Wam przekazać.
  • Nadpłytkowość – o tym mówimy wtedy kiedy mamy za dużo płytek. Jest to niebezpieczny stan, ponieważ zwiększa się ryzyko choroby zakrzepowo-zatorowej. Tak w skrócie i na tzw. „chłopski rozum” o samej chorobie:
    Fizjologicznie (normalnie) jak jest przerwane naczynko, to tworzy się skrzep, żeby zatamować krew. Skrzep to powiedzmy taka kulka która zatyka dziurkę powstałą w naczyniu i nie pozwala na wylanie krwi poza naczynie. Patologicznie (nienormalnie), np. przy nowotworach, zażywaniu niektórych leków (ale też np. port naczyniowy zwiększa ryzyko tej choroby, po to jest on przepłukiwany roztworem heparyny – leku zmniejszającego krzepliwość. Jest zwiększona krzepliwość krwi, czyli nawet bez urazu może utworzyć się zakrzep i narobić trochę złego, bo może on się oderwać od miejsca powstania i powędrować w różne miejsca, zatkać naczynie i mogą być tego niezbyt fajne skutki, zagrażające naszemu życiu. Na szczęście większość takich zakrzepów jest rozpuszczanych i nie stanowią one zagrożenia, wszystko dzięki mechanizmom utrzymującym równowagę w naszym organizmie. Naprawdę, nasz organizm to niesamowita machina, jak się uczę na zajęcia to nieraz sama do siebie powiem: „ale to mądre” 😉 (+ nie wiem czy nie pokićkałam pojęć skrzep, zakrzep, dlatego jeśli czyta to jakiś patomorfolog albo znajomy z roku – dajcie znać proszę! 😀 ).
    Wracając do nadpłytkowości… Mi w pewnym momencie wzrosły płytki do ok. 650tys., a od 600tys płytek możemy mówić o nadpłytkowości. Głównie ten wzrost jest spowodowany po prostu nowotworem. Najprostsza metoda na obniżenie liczby płytek to… picie baaaardzo dużej ilości wody, w międzyczasie miałam też podawane w kroplówkach antybiotyki, więc pewnie to też dużo dało, do tego stopnia, że po wyjściu ze szpitala miałam płytek 317tys. . Ogólnie, czy w chorobie, czy nie, TRZEBA PIĆ DUŻO WODY! Minimum 2,5l dziennie! A w czasie choroby czy ciąży to już w ogóle obowiązek, nawet więcej. Ja potrafię wypić 3l bez mrugnięcia okiem, tak jestem przyzwyczajona i to dla mnie nie jest nic dziwnego. Najlepiej nosić ze sobą butelkę wody i popijać jak Wam się nudzi, a w końcu wejdzie Wam to w nawyk. Czasami dosypuję sobie jeszcze szczyptę soli himalajskiej do 1,5l butli wody, nie czuć smaku soli raczej, a dzięki temu mamy lepsze nawodnienie, lepsze trawienie, lepiej wchłaniane są też minerały, no i szklanka wody ze szczyptą soli przed snem – też potrafi pomóc zasnąć czasami. 😉
    Poza niefarmakologicznym obniżaniem płytek krwi, lekarz może zalecić aspirynę.

Dobra, to by było na tyle z morfologii. Opiszę Wam teraz kilka badań dodatkowych krwi, które zwróciły moją uwagę i o które pytaliście w wiadomościach.

  • OB
    Jest to parametr, którego podwyższenie świadczy o przewlekłym stanie zapalnym. Ponieważ chłoniakowi Hodgkina towarzyszy stan zapalny, to ja miałam ten parametr podwyższony. Oczywiście jeśli macie podwyższone OB to nie świadczy, że macie chłoniaka, broń Boże! OB = przewlekły stan zapalny i tyle. 😉 Nie ma jakichś widełek, które określają, że w takim zakresie liczbowym OB jest infekcja taka i taka, a w innym zakresie chłoniak – co to, to nie. 😉
  • CRP
    Jest to parametr, którego podwyższenie świadczy o obecnym stanie zapalnym. CRP to tzw. białko ostrej fazy. Ten parametr był także podwyższony w moim przypadku. Pamiętajcie też, że fakt, że OB lub CRP nie spada w trakcie leczenia, nie oznacza, że Wasz organizm nie reaguje na chemię – ich podwyższenie może świadczyć np. o jakiejś infekcji bakteryjnej. Ja np. w trakcie infekcji miałam CRP około 136 (norma to 0,08 – 3,1 mg/l), a teraz mam jakieś 12.
  • Mocznik
    To taki związek, który powstaje np. podczas rozpadu komórek (z białek, ale też z DNA). Bardzo skrótowo wygląda to tak, że w każdej komórce jest DNA, DNA składa się z różnych związków, tzw. zasad azotowych, muszą być one rozłożone do troszkę prostszego związku – mocznika. Lekko podwyższony mocznik w czasie chemioterapii nie jest niczym niebezpiecznym, jest to nawet coś, co powinno ucieszyć – świadczy to o tym, że guz nowotworowy się rozpada. Guz jest złożony z komórek, które tak samo jak nasze prawidłowe komórki, też ma DNA, które też jest rozkładane, jeśli komórka umiera, więc w związku z tym, może trochę wzrosnąć mocznik we krwi. Lecz jeśli mocznik jest znacznie podwyższony, może to świadczyć o niebezpiecznym „zespole rozpadu (lizy) guza”, ale wtedy poza mocznikiem podwyższony jest także kwas moczowy, potas, fosforany. Jest to niebezpieczny stan ponieważ może prowadzić do niewydolności nerek.
  • Kreatynina
    Jest to związek, który mówi nam czy nerki dobrze działają, czy coś jest nie tak. Wynik kreatyniny we krwi jest potrzebny szczególnie przy niektórych badaniach diagnostycznych – tomografia, rezonans, itp.. Chodzi o to, że w tych badaniach podawany jest kontrast i dzięki wynikowi kreatyniny, lekarz jest w stanie ocenić, czy nasz organizm będzie w stanie pozbyć się kontrastu po badaniu. Podwyższona kreatynina świadczy o tym, że nasze nerki nie dają sobie rady i nie filtrują dobrze. Dlatego podwyższona kreatynina poza tym, że dyskwalifikuje z podania kontrastu przy badaniu, to jeszcze dyskwalifikuje z podania chemii! Z tego co wiem, na obniżenie kreatyniny działa dieta ziemniaczana no i oczywiście leki przepisane przez lekarza, ale ponieważ nie miałam podwyższonej kreatyniny, to niestety nie wiem jakie to mogą być leki.

Myślę, że to tyle, jeśli chodzi o parametry ważne w przypadku leczenia onkologicznego. Jeśli o jakimś zapomniałam, dajcie znać w komentarzu – może akurat będę w stanie się wypowiedzieć. Prośba także do lekarzy/studentów medycyny – jeśli zauważycie jakiegoś babola to też dajcie znać, chcę, żeby były tu jak najbardziej rzetelne informacje, więc patrzcie mi na ręce, sprawdzajcie mnie. 😉

Przepraszam za tak długie opisy, ale chciałabym, żeby to, co piszę zrozumiał i zapamiętał każdy, mam nadzieję, że mi się to udało. 😉

Pamiętajcie, że na podstawie jednego wskaźnika nie da się określić choroby! Wszystkie swoje wyniki, wątpliwości, konsultujcie ze swoim lekarzem. Ja póki co jestem jeszcze zwykłym szarym studentem medycyny i przy okazji pacjentką, więc nie mam takiej wiedzy jak doświadczony lekarz. Nie ma pytań głupich, lekarz po to jest, żeby Wam na pytania odpowiedzieć, więc śmiało je zadawajcie. 😉

 

37 myśli na temat “Wyniki krwi = czarna magia?”

  1. Super jest to co robisz 😊Żałuje ze wczesniej Cie nie znalazłam. Jestes mega dzielna i tak trzymaj ❤
    Ale w związku z artykułem mam tez jedno pytanie odkąd pamietam moje ob waha sie w granicach 30 (raz miałam w zyciu 12) a crp jest w normie jak to wyjaśnić ?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bardzo dziękuję! ❤ Tak jak pisałam w poście – OB świadczy o jakimś przewlekłym stanie zapalnym i nie musi w tym czasie być podniesione CRP. Najlepiej udaj się do specjalisty – może być tak, że po prostu masz jakiś stan zapalny, który poza wynikami krwi nie daje o sobie znać, No chyba, że masz jakieś objawy. Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  2. Pierwszy raz ktoś mi wyjaśnił dokładnie całą morfologie. Często mam wykonywane wyniki krwi ze względu na bardzo duży niedobór żelaza, a teraz i ferytyny. Nigdy nie wiedziałam co kryje się pod tymi skrótami. W internecie wielokrotnie czytałam, ale nigdy nie było nigdzie tak dokładnych danych co z czego wynika. Śledzę twój blog od początku i twoja postawa daje mi cień pozytywnego myślenia, którego bardzo mi brak ostatnimi czasy ze względu na kiepskie samopoczucie, które wynika z problemów ze zdrowiem. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Co niedzielę modlę się o twoje zdrowie w kościele, mimo, że się nie znamy. Twój blog ciągle mi siedzi w głowie. Zawsze pamiętam, że będzie nowy post i czekam z niecierpliwością, punkt 12 zawsze czytam 😀

        Polubione przez 1 osoba

    1. O, ja też się z tym zmagam. I raz wyniki w normie, raz strasznie zaburzone i mało hemoglobiny. Ostatnio zupełnym przypadkiem w szpitalu lekarz wykrył znów anemię :/

      Polubienie

  3. Bardzo dobry wpis:) Nie zapominajmy też o rozmazie krwi – to badanie bardzo ważne i pozwola wyłapać nieprawidłowości morfologicze komórek, formy młode wyrzucane przez szpik, niedobarwliwosc itp:) tego aparaty często nie widzą a co więcej aparaty często się mylą i wrzucają np.formy blastyczne do monocytow albo male erytrocyty do płytek. Wiem bo analityke studiuje 😀 pozdrowienia i dużo zdrówka :*

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ty powinnaś te studia zdać z palcem w du*ie 😀 masz łeb! 🙂 A tak w góle! Wiem, że napomniałaś o tym, jak ODNALAZŁAŚ guzka, jestem ciekawa bardzo jak się czułaś, czy miałaś inne objawy ? jak to dokładnie wygladało i co myślałaś w pierwszej chwili ? Czy jest to nowotwor złosliwy i 100% uleczalny ? ja zawsze się doczytuję wszystkiego. Jak mi coś dolega, czy synkowi, wpisuje w GOOGLE i zawsze pokazuje NAJGORSZE … Jesteś wojowniczką ❤

      Polubienie

      1. Dziękuje Haha 🙂
        Wszystkie info są w zakładce FAQ. Ogólnie to poza guzkiem miałam tylko ból w klatce piersiowej po wypiciu alkoholu (tak z grubsza). Nie pomyślałam nawet, że to może być nowotwór, do momentu diagnozy nawet mi to przez myśl nie przeszło 😀

        Polubienie

    1. Ok miesiąc od pierwszego wyczucia guzka. Sama siebie nakłoniłam, Haha. Guzek się powiększał i myślałam ze to stan zapalny powstały przez uszkodzenie przyczepu mięśnia na siłowni, więc uniemożliwiał mi chodzenie na siłownię, bo jak coś dźwigałam np to mnie bolało, więc szukałam odpowiedzi 🙂

      Polubienie

      1. Ja tak wyczułam guzka w piersi podczas kąpieli. Boże, jak ja wyleciałam przerażona z tej wanny i w te pędy do mamy. A że było już późno, Mama spała, a ja nad nią stałam i krzyczałam MAMO MAM GUZA W PIERSI CO TERAZ? Ja w ogóle taki hipochondryk że ze wszystkim latam do lekarza. Szkoda tylko, że mój lekarz rodzinny nie chciał dać skierowania na usg (bo nie ma podstaw)… Całe szczęście poszłyśmy prywatnie. Ale miałam wtedy 16 lat, wiec lekka trauma jest :p W głowie najgorsze scenariusze, brr. Ale Ty jesteś silna babka, bardzo pozytywna, tyle energii dajesz, że pewnie cała w domu świecisz 😀

        Polubienie

  4. Świetny blog. Wszystko bardzo czytelnie rzeczowo napisana. Moja kuzynka zmarła na chłonniaka Hodkina w grudniu 2013, wtedy nie do końca rozumiałam na czym polegało leczenie i przez co musiała przechodzić. Ten blog na pewno pomoże wielu osobom.

    Polubienie

  5. Trzymam za Ciebie kciuki! Jesteś przesympatyczną dziewczyną z zadziwiającym optymizmem. Wiesz, czytając Twojego bloga stwierdziłam że za mało doceniam to, co mam. Wiele razy zastanawiałam się co by było, gdyby u mnie wykryto jakieś świństwo i do tej pory nie wiem jakbym zareagowała. Ty jednak pokazujesz że to nie jest wyrok. Powodzenia w walce, jestem z Tobą! ❤ PS: Mam nadzieję, że będę miała okazję Cię kiedyś poznać i z Tobą współpracować- pozdrawia studentka medycyny z Gdańska 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  6. Bardzo ciekawy artykuł, wszystko jest mega zrozumiale opisane! Dowiedziałam się wielu nowych rzeczy i napewno nieraz jeszcze powrócę do niego mając już zrobione badanie krwi 🙂 dziękuję za niego 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  7. Kurcze, niby wiem o czym piszesz (moja mama jest pielęgniarką, a ja od dziecka się jaram trgo typu rzeczami), ale z onkologicznego punktu widzenia – jest to dla mnie masa nowych informacji 🙂

    Mogę zadać jedno pytanie dot. Twojej choroby? Jak długo trwała diagnostyka?

    Polubione przez 1 osoba

  8. Dopiero od niedawna zaczęłam czytać twojego bloga. Pierwsze co poczułam, gdy zaczęłam czytać było to ogromne ciepło, które od ciebie bije. Lubię osoby, które potrafią żartować także z siebie i na niektóre sprawy patrzeć z przymrużeniem oka. Wydaje mi się, że jesteś bardzo silną osobą. Mam koleżankę, u której we wrześniu rozpoznano ostrą białaczkę limfoblastyczną. Dzięki twoim postom jestem sobie w stanie, choćby w bardzo małym stopniu wyobrazić , co czuje teraz i co czuła podczas pierwszych chemii. Ona nie chce rozmawiać o leczeniu, a dzięki tobie wiem więcej. Pozdrawiam i życzę zdrówka!

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ja właściwie też czułam się dobrze, moje osłabienie było bardzo delikatne. A jeśli lekarz nie przejął się wynikiem, to… odważnie. Myślę, że powinnaś przycisnąć lekarza żeby przemyślał sprawę jeszcze raz. 🙂 pozdrawiam!

      Polubienie

      1. Byłam pewna, że CRP przy chorobach nowotworowych jest znacznie wyższe, 3-cyfrowe jak to podają ” definicje książkowe „…

        Polubienie

  9. Niestety kiszonki nie mogą być źródłem witaminy B12. W zasadzie tylko produkty pochodzenia zwierzęcego (takie jak w tabeli) bądź suplementy mają potwierdzoną skuteczność przyswajalności w organizmie człowieka. Pod znakiem zapytania wciąż pozostają jeszcze algi. Nie rozumiem jakim cudem zwrotnikraka mógł wstawić tak mylącą informację..

    Zmieniając temat – dzisiejszy post również przeczytany! Jak chcesz to znalazłam przepis na torcik oreo z kaszy jaglanej, jeszcze nie wypróbowałam, ale wygląda kusząco i pewnie będzie mega 😀

    Polubienie

      1. Nie ma sprawy!
        Jak zrobisz, koniecznie daj znać na insta czy gdzieś tam 😀
        Nie zastanawiałaś się nad założeniem strony typu ask.fm ,na której można byłoby zadawać Ci różne pytania? Wiem, że sporo „gimbusów” się w to bawi, ale w sytuacji, kiedy dostajesz dużo pytań (co widać po komentarzach) mogłoby Ci być wygodniej, zwłaszcza, że pewnie sporo z nich się powtarza.

        Polubione przez 1 osoba

  10. Dziewczyno, jesteś wspaniała! Życzę Ci zdrowia i dziękuję za życzliwość dla innych!!!! Trafiłam tu, szukając różnych informacji na temat leczenia nowotworów i samodzielnego odczytywania wyników badań. Skłoniła mnie do tego choroba ojca, który po udarze jest osobą niewidomą, a teraz poddawany jest radioterapii (złośliwy rak małżowiny usznej)… Pozdrawiam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s