Włosy

O pierwszej rzeczy jaką człowiek pomyśli, słysząc „chemioterapia” już pisałam i były to mdłości i wymioty. Drugą rzeczą, a u niektórych pierwszą (szczególnie u kobiet), o której pomyśli, słysząc to słowo jest wypadanie włosów. Niestety jest to nieodłączna część chemioterapii. Jest malutki procent pacjentów, którym włosy nie wypadają, ale są to naprawdę wyjątki. Są oczywiście niektóre rodzaje chemioterapii, po których włosy nie wypadają, ale to też są pojedyncze leki. Lepiej się nie łudzić, że będziecie w tej grupie pacjentów, która zachowa włosy. Zawsze powtarzam sobie, że lepiej się pozytywnie zaskoczyć, niż zawieść. Z perspektywy czasu łatwo mi mówić, bo sama się łudziłam długo, że jednak włosy będą się trzymać, no ale niestety, większość wyleciała.

Są jakieś czepki lodowe, które mają za zadanie zatrzymać włosy na miejscu, ale czy działają – tego wam nie powiem. Stwierdziłam, że trudno, wypadną to wypadną, nie będę kombinować z czepkami ani innymi eksperymentami, bo włosy prędzej czy później odrosną.

Kiedy dowiedziałam się, że mam nowotwór, w ogóle nie myślałam o włosach. Dopiero po kilku dniach zaczęłam rozmyślać, dopytywać się osób, które przez to przeszły kiedy im zaczęły wypadać włosy itp. To tylko zaspokajało moją ciekawość chyba, bo dobrze wiedziałam, że to sprawa BARDZO indywidualna.

IMG_9715.jpg
tak wyglądałam przed ścięciem włosów

Oczywiście kiedy dowiedziałam się o chorobie byłam w trakcie zapuszczania włosów, zawsze miałam bardzo długie i rok wcześniej zdecydowałam się ściąć je krótko, czego strasznie żałowałam. No i znowu pojawiła się perspektywa krótkich włosów, ba! Łysinki, a nie krótkich włosów.

Po rozmowach z kilkoma osobami, które już to przeszły, zdecydowałam się ściąć włosy jeszcze przed rozpoczęciem leczenia. Dlaczego?

  • Po pierwsze – mniej odczuwa się ich utratę, lepiej jest widzieć małe kłaczki na podłodze, w wannie itp. niż dłuuuuugie kłaki :D.
  • Po drugie – to świetna okazja do wypróbowania nowej fryzury! Ja zawsze chciałam mieć grzywkę i spełniłam swoje małe marzenie ;).
image1
jest i wymarzona grzywka!

Przy ścinaniu włosów nie było tak kolorowo, rzecz jasna. Na szczęście fryzjerka mojej mamy przyjechała do mnie do domu, co było bardzo miłe, wylałam masę łez tego dnia, a lepiej płakać w zaciszu domowym, niż wśród innych klientek ;).

Strasznie ciężko mi było usiąść na krzesło i pozwolić na ścięcie włosów. Możecie sobie pomyśleć, że „to płytkie, bo to tylko włosy i odrosną, bo przecież masz nowotwór, więc co się przejmujesz głupimi włosami”, ale w pierwszym momencie dla kobiety – to naprawdę jeden z większych problemów. Siedziałam na tym przeklętym krześle w kuchni i płakałam, a mama i fryzjerka ze mną. Po wszystkim nawet się sobie podobałam w nowej fryzurze, ale to był dla mnie ciężki psychicznie dzień. Chyba jeden z cięższych w życiu. Naprawdę, ja wiem jak dziwnie to musi wyglądać, że aż tak się przejęłam włosami. Ale, żeby się przekonać, trzeba to po prostu przeżyć, czego Wam nie życzę.

Na szczęście załamka trwała krótko, bo na następny dzień było już dużo lepiej. Mój chłopak nawet stwierdził, że tak wyglądam lepiej, niż jak miałam długie włosy :D. Ja zaczęłam akceptować swój nowy wygląd, trochę podrasowałam twarz makijażem i z dnia na dzień coraz bardziej się przyzwyczajałam. No ale w końcu zaczęłam chemioterapię i włoski zaczęły obrywać. Na początku niezauważalnie wypadały, ale po jakichś 4-5 wlewach chemii zaczęły wylatywać. Włosy były wszędzie – dosłownie. Na ubraniach, w jedzeniu, w torebce, na podłodze, wszędzie! To było strasznie wkurzające. Przerzedziły mi się bardzo, w pewnym momencie miałam takie dwa łyse placki na głowie i trochę włosów u dołu głowy – wyglądałam jak Filch z Harrego Pottera, haha ;).

14 listopada 2016 obudziłam się z niesamowicie dobrym humorem, mimo tego, że na następny dzień miałam chemię. Miałam straszną głupawkę, na szybko pakowałam rzeczy na podróż do Warszawy i nagle mnie tchnęło: „Mamo, zgól mi włosy”. Oczywiście mama na początku spojrzała się na mnie jak na wariatkę, bo latałam po domu jak nawiedzona z uśmiechem na twarzy; sama bym siebie nie wzięła na poważnie :D. Po chwili powiedziałam zdecydowanie, że golimy łeb i koniec. Usiadłam w łazience, mama wzięła maszynkę taty i się zaczęło :D. Oczywiście płakałam, ale śmiałam się jednocześnie, mama chyba też uroniła łezkę, ale nie wiem, wolałam nie patrzeć, bo byśmy się obie rozkleiły. Włosy spadały na ziemię, było ich jeszcze dosyć dużo, przynajmniej tak wyglądało to na ziemi. Mama już kończyła kiedy nagle… BATERIA W MASZYNCE PADŁA. Na szczęście tylko pojedyncze kosmki zostały jeszcze, ale sam fakt, że pomyślałam o tym w trakcie golenia – a co jak padnie maszynka, a my za 10 min musimy wyjeżdżać?! Na szybko doładowanie maszynki i dokończenie dzieła, wyrobiłyśmy się. Pomacałam łysinkę, no nieźle… Zobaczyłam się w lustrze i byłam tak zadowolona, jak nigdy. Naprawdę. Jeszcze jak walnęłam sobie starannie makijaż, to już w ogóle się cieszyłam jak dziecko z nowej zabawki. Strasznie mi się podobał nowy wygląd. To była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Oczywiście telefon poszedł w ruch, fotka za fotką, wysłałam całej rodzinie, wstawiłam zdjęcie na instagram, byłam tak z siebie dumna, tak mi się to podobało, aż czuję tą samą radochę, jak wtedy, pisząc o tym teraz.

Minusy nowej fryzury to fakt, że strasznie wieje w głowę i krótkie, pozostałe włoski czepiają się poduszki :/.

Oczywiście zaopatrzyłam się wcześniej w peruki, dłuuugo zanim zgoliłam włosy. Najpierw kupiłam sobie dwie peruki syntetyczne i chwilę je nosiłam, ale później jak już drastyczniej zaczęły wypadać włosy, kupiłam sobie perukę naturalną i teraz właściwie tylko ją noszę, idealnie trafiłam z kolorem, większość ludzi myśli, że to moje naturalne włosy bo wyglądam identycznie, jak przed ścięciem włosów. Perukę noszę właściwie tylko jak wychodzę, albo jak się postaram i zrobię ładny makijaż i chcę dopełnić wygląd ładnymi włoskami. W domu chodzę albo w czapce, albo po prostu z łysą głową, zależy czy jest mi zimno czy nie ;). Polecam serdecznie czapki ze sklepu smyk – bawełniane, wygodne :D.

Pamiętajcie, że możecie od swojego lekarza dostać receptę na perukę, bodajże to dotyczy tylko peruk syntetycznych, ale nie jestem pewna, bo takiej recepty nie wykorzystałam. Peruki syntetyczne czy naturalne są bardzo drogie. Naturalne to koszt od 3 tys. zł w górę. Czym się różnią syntetyczne od naturalnych? Poza materiałem, z których są zrobione, oczywiście, to naturalne peruki można stylizować (kręcić, prostować), syntetyczne raczej nie. Naturalne peruki są też delikatniejsze, ja czasami w ogóle zapominam o tym, że mam ją na głowie. Oczywiście zarówno o perukę syntetyczną jak i naturalną, trzeba dbać – czesać, myć, nie rzucać gdzieś w kąt tylko najlepiej zaopatrzyć się w taką „głowę” do peruk, na allegro jest ich sporo. Nie namawiam nikogo na wywalenie 3 tysięcy na perukę, czy coś, syntetyczne też są bardzo dobrej jakości, tylko trzeba dobrze poszukać ;). Niektóre dziewczyny zostawiają sobie swoje ścięte włosy, z których później robią dla siebie perukę. Niestety nie wiem na czym to dokładnie polega, bo dopiero niedawno uświadomiła mnie jedna z moich obserwatorek o takiej możliwości.

IMG_5005.JPG
ja w peruce

Jeśli chodzi o pielęgnacje włosów, a potem już skóry głowy – polecam szampony naturalne albo przeznaczone dla dzieci. Włosy są bardzo osłabione, więc trzeba o nie w miarę możliwości zadbać.

Poza włosami na głowie wypada też reszta, WSZĘDZIE. To taki mały plusik w sumie 😉 Skóra jest gładka jak pupcia niemowlaka. Minus – wypadają też brwi i rzęsy. To też w sumie indywidualne, bo u niektórych się trzymają, a u niektórych nie. No ale od czego mamy makijaż! Bardzo polecam zaopatrzyć się w kredkę do brwi i sztuczne rzęsy, bo jak się człowiek odgruzuje, ładnie pomaluje, to od razu lepiej się czuje, dlatego polecam poćwiczyć rysowanie brwi i przyklejanie rzęs – szybko dochodzi się do perfekcji, naprawdę ;). W razie przegranej walki ze sztucznymi rzęsami – eyeliner idzie w ruch; tak się nim kamuflowałam, że mój chłopak zauważył, że nie mam ani jednej rzęsy dopiero jak mu to powiedziałam, po jakimś miesiącu od kiedy mi wypadły, haha.

Teraz pomału włosy mi odrastają, rzęsy mają z 3mm, a brwi to taki ledwo widoczny meszek. Na początku te włosy, które odrastają są baaardzo słabe, ale po pewnym czasie mają się wzmocnić.

Po tej chemii, którą dostaję włosy podobno odrastają ciemniejsze i… kręcone! Zobaczymy jak to u mnie będzie, jestem nawet ciekawa :D. Póki co widzę, że odrastają mi trochę ciemniejsze włosy, ale są tak krótkie, że ciężko powiedzieć jak będą wyglądały. Pewne jest to, że te włosy będą dużo mocniejsze. No i też będę mogła zobaczyć jak wyglądam we wszystkich długościach włosów 😀

Wiem, że post zapowiadał się depresyjnie, ale chyba koniec końców taki nie był, co? Trzeba nabrać dystansu do pewnych rzeczy, żartować sobie z tego, to bardzo pomaga. Przede wszystkim trzeba zaakceptować siebie. Szukajcie plusów w tym wszystkim – koniec z suszeniem włosów, koniec z zastanawianiem się jak uczesać włosy, koniec z szalonymi kierunkami jakie wybierają włosy w ciągu nocy i budzeniem się z fryzurą jak Chopin po koncercie. Łysa głowa to nie koniec świata – można czuć się pięknie i kobieco bez włosów, uwierzcie mi, ja tak się czuję :).

 

21 thoughts on “Włosy”

  1. nie wiem czemu, ale aż wzruszyłam się końcówką postu. w tym wszystkim aż cieżko mi znaleźć jakieś odpowiednie słowa, ale od początku trzymam za Ciebie kciuki. wieeeelki szacun za ten dystans i za podejście, naprawdę, podziwiam. trzymaj się cieplutko ❤️

    Polubione przez 1 osoba

  2. Super napisane!!! (Z przyjemnością „pochlaniam” wszystkie Twoje wpisy). Dziewczyno zdrowiej jak najszybciej i wracaj do nas na studia! jak to mówią ładnemu to we wszystkim ładnie więc nawet bez włosów wyglądasz nieziemsko!!!

    Polubione przez 1 osoba

  3. Cześć! Twój blog wyskoczył mi gdzieś na fb w proponowanych rzeczach, a zaciekawił mnie ponieważ chorowałam na Chłoniaka Hodkinga ponad 8 lat temu, zachorowałam w wieku 14 lat, więc obecnie jestem chyba starsza od Ciebie tylko o rok :). Miałam bardzo podobną historię z włosami, również zrobiłam sobie grzywkę, o której marzyłam, a później po prostu zgoliłam resztkę włosów, bo ciągłe ich sprzątanie było po prostu irytujące. Natomiast ja nigdy nie posiadałam żadnej peruki, tylko nosiłam kolorowe chustki :). Co do odrastania włosów, moje naturalne włosy nigdy nie były prostymi kołkami, tylko lekko falowane, ale po ich odrośnięciu wyglądałam jak czarny baranek! Niestety tylko do pierwszego mocniejszego cięcia, później włosy wróciły do swojego poprzedniego życia :).
    Pozdrawiam Cię bardzo ciepło i na pewno będę śledzić Twoje zmagania. Trzymam kciuki!

    Polubione przez 1 osoba

  4. Boże, dziewczyno jesteś niesamowita 😮 Zawsze bałam się nowotworów, a co za tym idzie chemii, ponieważ jestem mocno obciążona genetycznie. Czasami napadają mnie takie smutne myśli, że to kiedyś może mnie spotkać i wtedy zaczyna się bezsensowne snucie scenariuszy. Włosy to jedna z pierwszych rzeczy, która mnie przeraża, bo jak byłam małą dziewczynką wypadały mi garściami i zawsze bałam się, że wyłysieję. Chemia, jak sama napisałaś w znacznej większości przypadków ich pozbawia, więc wiadomo, że zaczynamy się tym martwić. Ale jesteś niesamowita. Nigdy nie spodziewałam się, że można być tak rozsądną i uroczą osobą 🙂 Też myślałam, że to będzie jeden z tych smutnych tekstów, ale cholernie mnie zaskoczyłaś! Życzę Ci przede wszystkim zdrowia i dalszego poczucia własnej wartości i humoru.
    Dawno nie przeczytałam tyłu wartościowych słów ❤

    Polubione przez 1 osoba

  5. Szacunek, wspieram i podziwiam. Włosy to był mój temat tabu mimo tego że nie miałam nowotworu. Na własne życzenie sprawiłam że zamiast gładkich długich włosów została mi na nich guma. Ścięcie ich na krótko to była trauma i płacz – czyli podobnie jak u Ciebie. I nie ma wcale nic próżnego w przejmowaniu się włosami, to w końcu główny atrybut kobiety i na pewno pierwsze o czym bym pomyślała słysząc diagnozę byłyby właśnie włosy. Dziś są już ładne i długie jednak dalej wystrzegam się nożyczek i co za tym idzie rozjaśniania i malowania. W sumie wyszło mi to na plus, bo dzięki temu dzisiaj moje włosy są naturalne, zdrowe i długie. Twoje też na pewno takie będą. Super, że znalazłaś tak wiele plusów w tej sytuacji i trzymam kciuki za powrót do zdrowia. Włosy zawsze miałaś piękne i na pewno będą takie znowu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  6. Cześć 🙂 wiesz może jak wygląda kwestia dostawania peruk naturalnych od fundacji typu Rak’n’roll? Oddałam przeszło 50 cm w zeszłym roku dla fundacji i tak się zastanawiam jak to wygląda bez tej całej reklamy, w rzeczywistości. Jest jakaś kolejka czy kwestia szczęścia? Pozdrawiam i życzę jeszcze więcej uśmiechu 🙂 Ola.

    Polubienie

    1. Cześć 😉 niestety nie wiem jak to wygląda 😦
      Dziękuję w imieniu wszystkich pacjentów onkologicznych za to, że oddałaś włoski, na pewno do kogoś trafiły 😉

      Polubienie

  7. jak Już mówiłam ładnemu we wszystkim ladnie! Wygladasz super Claudia, trzymam kciuki mocno za szybki powrót włosów!

    Apropo, z lekkim bólem ale na czyn dobry, włosy z długości pasa Scielam do ramion 3 dni temu, przekazałam fundacji także mam nadzieje ze jakaś dobra duszyczka się ucieszy:)

    Polubione przez 2 ludzi

  8. Hej! Na wstepie chce napisac, ze trzymam za Ciebie kciuki na pewno wygrasz z tym skurwielem!
    Jakis miesiac temu moze dwa zalajkowalam Twoj fanpejdz i nie mialam pojecia, ze to Ty ! Jestem w ciezkim szkou. Nie znamy sie osobiscie, ale sledzilam Twoja kariere modelki o ile sie nie myle na insta lub fb .
    Czytam bloga i nie moge uwierzyc, w Twoje podejscie. Jestes bardzo dzielna i odwazna! Bez wlosow rowniez wygladasz zajebiscie. W sumie nie wiem dlaczego to pisze , ale chcialam zebys wiedziala (chociaz jestem pewna, ze juz wiesz) ze jestes kotem i dajesz innym sile! Zycze Ci powrotu do zdrowia i jeszcze wiecej pozytywnej energii! Tak trzymaj. Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  9. obserwuje Twojego bloga od samego poczatku wlasciwie 😉 ten post wywolal we mnie duuuuzo emocji, zarowno pozytywnych jak i wzruszenie
    sama jestem kobieta i podejrzewam, ze na slowo „chemioterapia” w p[ierwszym momencie myslalabym jak sie zmienie, jak zmieni sie moj wyglad
    przesylasz duzo pozytywnej energii dla innych zmagajacych sie z podobnym problemem. podziwiam w tobie to, ze potrafisz znalezc w sobie tyle optymizmu.
    Widzialam Twoj instagram piekna z Ciebie dziewczyna i patrzac na wpisy rowniez bardzo madra.
    trzymam kciuki za walke!

    PS. tez studiuje medycyne 🙂 kto wie moze kiedys spotkamy sie w pracy 😛 😀

    Polubione przez 2 ludzi

  10. Niechcący tu trafiłam, ale jakoś tak mnie tchnęło, żeby zostawić komentarz 🙂
    Kurcze mega szanuję, że masz w sobie tyle energii i pozytywności, życzę Ci żeby Cię nie opuszczały. Z takim nastawieniem nic nie może być straszne!
    A przy okazji świetnie wyglądasz niezależnie od długości, chociaż z grzywką mistrzostwo świata moim zdaniem. A w długich przypominasz mi Barbarę Kurdej-Szatan 😀

    Polubione przez 1 osoba

  11. Jesteś piękną kobietą . I nie mowię tego tylko zeby cie pocieszyc nie jest to kurtuazja z mojej strony. Jako jedna z niewielu dobrze wyglądasz łysa 🙂 jedyne kobiety kotre mi przychodza na myśl to Sinead O’Connor, Demi Moore i moze Charlize Theron :). A wlosy odrosna, jeszcze piekniejsze niz mialas! Zawsze odrastaja piekniejsze

    Polubione przez 1 osoba

  12. Odrastają ciemniejsze i kręcone 🙂 I w moim przypadku jest ich więcej. najpierw jest niemowlęcy puszek. Potem rosną jak chcą i nic się z tym nie da zrobić. Mnie rosły od boków do góry w kaczy kuper na samym czubku. Wyglądałam jak z kreskówek Disney’a. Dopiero jak podrosły i zrobiły się cięższe można było zacząć przynajmniej udawać, że ma się wpływ na fryzurę. Zgoliłam po pierwszej chemii (czerwonej), jak tylko zmatowiały i zaczęły wypadać . I zafundowałam sobie jaskrawoniebieską perukę. Było to przed sylwestrem trzy lata temu wiele osób myślało, że zaszalałam i pofarbowałam. I tak mi ta peruka towarzyszyła przez całe wyganianie chłoniaka i chwilkę po, zanim moje odrosły. Śmiesznie było zwłaszcza na oficjalnych spotkaniach w ramach pracy :). Teraz już regularne kontrole. Kolejna w maju.

    Polubione przez 1 osoba

  13. W 2015 roku po maturze zdecydowałam, że chcę coś zmienić w swoim życiu i padło na włosy… Ścięłam się na chłopaka, a że zapuszczałam je dość długo postanowiłam, że ścięte włosy oddam do Fundacji Rak’n’Roll. Na początku byłam szczęśliwa, że zrobiłam taki dobry gest, w rodzinie mi gratulowali, że odważyłam się na coś takiego. Jednak po jakimś czasie zaczęłam żałować, że ścięłam się tak krótko. Denerwowało mnie, że każdego ranka po przebudzeniu mam na głowie ptasie gniazdo, nie umiałam ich ułożyć i ogólnie się źle czułam w mojej fryzurze – pewnie nie jeden pomyśli, że to dość egoistyczne podejście. Teraz z biegiem czasu nie żałuję swojej decyzji, a kiedy natrafiłam na Twojego bloga nie żałuję już w ogóle. Jestem szczęśliwa, że dzięki mnie ktoś inny może być szczęśliwy. W życiu bym nie pomyślała, że takie coś może dać komuś tyle radości 🙂
    Życzę dużo zdrowia i trzymam kciuki !!! ❤

    P.S. Wyglądasz naprawdę ślicznie. Z łysą glacą jak to napisałaś, czy z włosami wyglądasz naprawdę ślicznie i kobieco. Nie poddawaj się i walcz 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  14. Hej. Czytam twój wpis w Wieliszewie, gdzie się naświetlam wlasnie. I muszę się dorzucić. Jestem po 8chemiach ,utracie włosów i niestety piersi, ale jak Cię czytam , czytam jakby sama siebie. Mamy podobne podejście do nowotworu. Szkoda ,że się nie spotkaliśmy gdzieś po drodze 😁 dasz radę babo , bo my tak już mamy💪 niby slaba płeć…A rządzi!!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s