Wznowiłam chemię!

Udało się, dostałam w poniedziałek chemię! 4 tygodniowa przerwa od chemii wpłynęła na mnie bardzo dobrze. Po pierwsze – poprawiły mi się bardzo wyniki krwi. Po drugie – świetnie zniosłam chemię. Zaczęłam 6 i mam nadzieję – ostatni cykl. Panie pielęgniarki z oddziału chemioterapii mnie nie poznały prawie, bo miałam dobry humor, gadałam z nimi, żartowałam, sama siebie w sumie nie poznałam, bo zawsze jak tylko wchodziłam na oddział to płacz i wymiotowanie na zmianę. A teraz? Ani razu nie wymiotowałam w poniedziałek. ANI RAZU! Ogólnie super się czułam, miałam apetyt i tylko troszeczkę było mi niedobrze. Wieczorem na noc wzięłam Zofran (lek przeciwwymiotny) tak w sumie na zaś, bo kiedyś mnie obudziły straszne mdłości w środku nocy i nie było wesoło.

Jedyna słaba rzecz to fakt, że mam okropne drętwienia rąk i stóp. W poniedziałek w nocy to prawie nie czułam nic od połowy przedramion do czubków palców, masakra. To typowy skutek uboczny po chemii (konkretnie po winblastynie) – nazywa się to neuropatia (obwodowa). Niezbyt przyjemna sprawa, w pewnym momencie strasznie zesztywniały mi ręce. Czasami ratuję się balonami z mąką, które zrobiła dla mnie kuzynka, ale w poniedziałek to było przegięcie, nic mi nie pomagało :/ chyba do 3 w nocy się kręciłam żeby jakoś zasnąć, przespałam 6 godzin i to by było na tyle. Od rana dalej drętwiały mi ręce, ale duuuużo mniej niż w poniedziałek wieczorem i to było bardziej mrowienie, więc znośne. Można brać jakieś leki na to, które może przepisać neurolog, ale już tak moja wątroba obrywa, że odpuszczę kolejną dawkę rozrywki dla niej. Z resztą tak mi poradziła znajoma onkolog :).

W poniedziałek lekarz (niestety nie moja lekarz prowadząca, bo jest na urlopie) wyczuł u mnie powiększony węzeł nadobojczykowy i ja wyczułam, że chyba powiększyły mi się węzły pod pachami. Oczywiście od razu panika, płacz i zgrzytanie zębów. We wtorek wybrałam się więc na USG, żeby sprawdzić co tam jak tam z tymi węzłami i… powiększony węzeł nadobojczykowy okazał się ścięgnem, a moje powiększone węzły pod pachami okazały się małymi węzęłkami poinfekcyjnymi, które otoczyła tłusta kołderka ze skóry, haha. W końcu przytyłam 5kg, więc gdzieś te pierożki musiały się odłożyć. Dlaczego wybrały akurat to miejsce – nie wiem, ale na szczęście nic nie wyszło i to mnie mega cieszy.

Następna chemia 16.01 i… <werble> OSTATNIA! Prawdopodobnie miesiąc po zakończeniu chemii będę miała badanie PET (o tym więcej wkrótce) no i od tego będzie zależało co i jak z radioterapią.

Póki co jestem cała w skowronkach, że wszystko idzie super, że bardzo dobrze zniosłam chemię w poniedziałek, że czuję się baaaardzo dobrze, mam super apetyt i świetny humor. Rok się zaczął dla mnie idealnie, już Sylwester był świetny, kolejne dni przyniosły też dużo dobrych wieści, także oby tak dalej!

3 myśli na temat “Wznowiłam chemię!”

  1. Super, super, super! Silna z Ciebie dziewczyna! Niech cały ten rok tak jak początek stycznia był dla Ciebie szczęśliwy i owocny w same dobre wiadomości! Naprawdę Twoje posty dodają energii i cieszę się, że mogę chociaż wirtualnie wspierać Cię w walce z chorobą.
    Serdeczne pozdrowienia z Poznania!
    PS. Mój drugi komentarz na Twoim blogu, huuura huuura!

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Jakieś dwa tygodnie temu przypadkiem trafiłam na Twojego bloga i przyglądałam mu się z ukrycia, jednak złapałam się na tym ze przez ostatnie dni dołączył do listy „muszę codziennie sprawdzić”. Bardzo się cieszę, ze jest u Ciebie coraz lepiej, gorąco Ci kibicuje! Jestes w pełni tych słów piękną i mądrą dziewczyną: domyślam się tylko jak ciężki musi być to dla Ciebie czas, a mimo to emanujesz pięknem i inteligentnym słowem. krótko mówiąc, stałaś się dla mnie niesamowitym wzorem. przegladam twojego instagrama i wpisy tutaj na blogu i nie mogę uwierzyć w to, że jesteś mimo choroby tak silna i pozytywna. Zdaje sobie sprawę z tego,że pewnie masz nie raz gorsze chwile, ale to jak sobie z nimi radzisz jest niesamowite. Trzymaj się ciepło, pozdrawiam 😉

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Witam. Trafiłam na Twojego bloga po wczorajszym programie, w którym Cię zobaczyłam. Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Mam tą samą chorobę, z tym samym stopniem zaawansowania. Podobnie zaczęłam chemię jak Ty (ja 13.07.2016) i podobnie planuje skończyć (16.03.2017). Czytając bloga mam wrażenie, że ktoś pisze o mnie😊😊Trzymam mocno kciuki zarówno za Ciebie jak i za siebie 😊

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s